czym są cotygodniowe Pogadanki Inwestorskie?
Pogadanki Inwestorskie - to miejsce, gdzie poznasz nowatorskie, choć tak naprawdę odwieczne spojrzenie na aktywność ekonomiczną i finanse... spojrzenie okiem wierzącego. Główne zadanie sobotnich Pogadanek polega na wskazaniu paradygmatu, w którym poruszać się należy. Moim zdaniem.
Prócz tego, będę starał się dać Ci solidne podstawy do samodzielnej działalności gospodarczej, inwestycyjnej - słowem do parania się finansową stroną życia. Wszystko to, bez czego nie warto iść do doradcy, maklera, czy private bankera.
Niekiedy polecę Ci jakiś produkt z mojego minibiura usług finansowych - to, co uznam za wartościowe. Decyzję zawsze uzasadnię, żebyś wiedział dlaczego mówię akurat o tym.
Innym razem - gdy znajdę coś ciekawego - polecę Ci którąś z gazet z kiosku albo książkę z mojej księgarenki.

niedziela, 7 września 2008

Lokaty strukturyzowane?

a co to?
w związku z tym, że Pogadanki Inwestorskie wyjeżdżają jutro na tydzień w góry, postanowiły popuścić sobie pasa i zamiast pogadanki na temat tego, jak zacząć inwestowanie polecić po pierwsze Czytelnikom pewną specjalistyczną księgarnię dla inwestorów, która sprzedaje książki z pierwszej światowej półki, oraz artykuł na temat lokat strukturyzowanych, które w Pogadankach już się przewijały...
Panie i Panowie - oto maklerska.pl!
znalazłem ją po długich poszukiwaniach miejsca, w którym znajdę najbardziej znane książki na temat inwestowania! Szukałem książek Grahama, van Tharpa... i znalazłem! Polecam z całego inwestorskiego serca:

www.maklerska.pl

Poza tym rzecz jasna wydawnictwo Złote Myśli, którego wiele publikacji ma charakter propedeutyczny. Do końca września trwa tam promocja Wrześniowy zysk, dzięki której kupiłem tam już swoją wymarzoną książkę - tę o inwestowaniu w monety. Promocja polega z grubsza na tym, że książki nabywa się de facto za 50% wartości.

Więcej informacji tutaj: http://www.zlotemysli.pl/ekonomiczna,1/wrzesniowyzysk.html

Lokaty strukturyzowane lepsze od funduszy inwestycyjnych?

Wealth Solutions - Lokaty strukturyzowane

Lokaty strukturyzowane nie są konkurencją wyłącznie dla depozytów bankowych ale przede wszystkim dla funduszy inwestycyjnych. "Struktury" mogą mieć znacznie większy potencjał zysku i to nie tylko w trakcie wzrostów na giełdzie. Co więcej, w polskich warunkach zyski z takich inwestycji mogą być dodatkowo zwolnione z podatku Belki.


Większość banków oferuje swoim klientom fundusze inwestycyjne oraz mniej lub bardziej typowe depozyty. Oczywiście bardziej zyskowne z punktu widzenia poziomu prowizji dla banku są fundusze - bank inkasuje opłatę dystrybucyjną oraz większą część opłaty za zarządzanie. Znacznie mniej rentowne - dla banków, ale też dla klientów - są zwykłe lokaty, na których nadal Polacy trzymają połowę swoich oszczędności. Nie wszyscy klienci skłonni są przenieść pieniądze do funduszy akcji czy stabilnego wzrostu - głównie z uwagi na swoją niską skłonność do ryzyka. W efekcie banki coraz częściej wprowadzają produkty strukturyzowane jako coś w rodzaju "lokaty bankowej z dopalaczem". Inwestorzy chętnie zamieniają "pewne 4 proc. rocznie" na "możliwe do osiągnięcia 10 proc. przy gwarancji zachowania kapitału".


Jeden z banków pochwalił sie ostatnio wynikami swojej 2-letniej lokaty strukturyzowanej - przyniosła 12 proc. zysku, a więc ok. 6 proc. rocznie. To oczywiście nieco więcej niż na zwykłej lokacie bankowej. Warto jednak dodać, że lokata opierała się o rynek akcji, a dokładnie o indeksy akcji europejskich, japońskich i amerykańskich. Ostatnie 2 lata to - mimo wakacyjnej przerwy - okres wzrostów na giełdach. W przypadku tej lokaty udział we wzroście indeksów był okrojony w efekcie klienci uzyskali rentowność na poziomie nieco wyższym niż na zwykłym depozycie. Mówiąc obrazowo: bank zainstalował silnik ferrari w dużym fiacie, a następnie pochwalił się zwycięstwem w rajdzie "weteranów szos".


Lokaty strukturyzowane nie potrzebują taryfy ulgowej jaką jest zestawianie ich z depozytami bankowymi. Pod warunkiem oczywiście, że zostaną dobrze skonstruowane, a klienci uzyskają pełną informację, a nie tylko przekaz o "lokacie z dopalaczem". Dla przykładu, inwestycja w akcje powinna mieć horyzont 4-5 letni. I takie właśnie "struktury" można opierać na giełdowych indeksach akcji. Nie trzeba wówczas obcinać udziału inwestora we wzroście akcji - może on zarobić tyle ile zyska np. WIG20 czy S&P 500. Być może nie uda się wówczas utrzymać pełnej gwarancji kapitału, a jedynie np. 90-procentową (maksymalna strata wówczas to 10 proc.). Czy mimo to nie jest to jednak rozwiązanie lepsze od funduszu akcji? Taki fundusz co roku obciąża aktywa opłatą za zarządzanie co utrudnia mu pokonanie indeksu giełdowego. Dodatkowo fundusz - nawet najbardziej agresywny - musi utrzymywać część swoich aktywów w płynnych ale mało zyskownych bonach skarbowych czy obligacjach. Jest to konieczne do realizacji bieżących wypłat na rzecz
klientów. W przypadku "struktury" mamy proste uzależnienie wyniku od indeksu giełdowego. Może to być zależność 1:1 ale - przy odpowiedniej konstrukcji produktu - możemy także zarabiać np. 1,5-krotność wzrostu indeksu. Nie ponosimy również ryzyka, że osoba zarządzająca naszymi pieniędzmi błędnie oceni sytuację na rynku i np. kupi akcje, które nie wzrosną. A to dlatego że w "strukturach" takiej osoby po prostu nie ma i być nie musi.


Wśród inwestorów pokutuje też przekonanie, że inwestycja w lokatę strukturyzowaną oznacza zamrożenie pieniędzy na określony czas. Nic bardziej mylnego. Lokaty strukturyzowane mogą i powinny być inwestycją płynną. Nie ma żadnych obiektywnych powodów, by klient nie mógł wycofać swoich środków po aktualnej rynkowej wartości lokaty. W praktyce oznacza to bowiem konieczność wyceny wartość obligacji oraz opcji, z których taka lokata najczęściej się składa. Jest wówczas szansa na realizacją zysku przed zakończeniem inwestycji. Praktyka jest jednak często inna - instytucje finansowe chętnie odbierają klientom możliwość decydowania o swoich pieniądzach w trakcie trwania lokaty. Skoro klienci są przyzwyczajeni do zamrażania środków na depozytach czemu nie mieliby się na to zgodzić ponownie, gdy jest szansa na wyższy zysk? Jest to więc wykorzystywanie niewiedzy klientów, którzy powinni się domagać płynności strukturyzowanych inwestycji.


"Struktury" mogą z powodzeniem konkurować z funduszami. Można jednak przytoczyć kilka dodatkowych argumentów na poparcie tezy, że lokaty strukturyzowane mają nad funduszami przewagę.



1. Większe możliwości inwestycyjne.
Fundusze są najczęściej lepszym lub gorszym odbiciem indeksów giełdowych ewentualnie mieszanką indeksów i papierów dłużnych. Na większości tych indeksów można opierać lokaty strukturyzowane (na zasadach opisanych powyżej). Bogactwo rozwiązań inwestycyjnych w przypadku struktur jest jednak znacznie większe. Może to być na przykład możliwość zarabiania na spadkach cen akcji (w sposób automatyczny i bezpośredni a nie "hipotetyczny", gdy zarządzający funduszem uzna, że "już czas") czy też oparcia wyniku lokaty o instrumenty niedostępne dla inwestora na danym rynku. Dobrym przykładem jest złoto. Ceny złota rosną dynamicznie od kilkunastu miesięcy, a systematycznie od dobrych kilku lat. Sęk w tym, że niewielu inwestorów faktycznie na tym zyskało - złoto notowane jest w dolarach, a kurs amerykańskiej waluty do złotego systematycznie spada niwelując znaczną część zysków ze wzrostu ceny złota. Dodatkowo, dostępność instrumentów pozwalających zarabiać na złocie jest niewielka -
można je znaleźć w kilku biurach maklerskich. "Złote" fundusze inwestycyjne opierają najczęściej na akcjach firm związanych z wydobyciem złota, a nie bezpośrednio na samym kruszcu. Tymczasem na złocie można bez większych problemów oprzeć lokatę strukturyzowaną. Co ważne, może to być lokata w złotówkach. W takiej sytuacji nie interesuje nas ryzyko kursowe, a jedynie procentowe zmiany ceny złota. Możliwości inwestycyjnych jest mnóstwo. Pod względem wykorzystania potencjalnych rozwiązań polski rynek nie odbiega już znacząco od rynków Europy Zachodniej - zagraniczne banki specjalizujące się w "strukturach" takie jak Deutsche Bank , BNP Paribas, czy Societe Generale są u nas bardzo aktywne i promują swoje zaawansowane rozwiązania. Problemem może być tylko ich praktyczne wykorzystanie przez polskich dystrybutorów. A dla nich punktem odniesienia jest poziom prowizji, którą da się zarobić oraz konieczność dopasowania się do preferencji "przeciętnego klienta", który - zdaniem wielu banków - potrzebuje "lokaty
z dopalaczem". Najlepszą "strukturą" jest zatem taka lokata, która z jednej strony pozwoli dystrybutorowi dużo zarobić, a z drugiej dopasuje się do aktualnie panującej "mody inwestycyjnej".


2. Potencjalnie niższe koszty.
Lokata strukturyzowana to automat - tworzy się tylko raz i w tym momencie wiemy już w jaki sposób będzie policzony zysk na koniec inwestycji. Niewiadomą jest tylko zachowanie rynku finansowego i aktywów, na których produkt jest oparty. Nie ma ryzyka związanego z podejmowaniem decyzji przez zarządzającego jak to bywa w funduszach inwestycyjnych. To sprawia, że taka lokata może i powinna być obarczona znacznie niższymi prowizjami niż aktywnie zarządzany fundusz inwestycyjny. I w praktyce najczęściej tak jest. Nawet w polskich warunkach łączne koszty w większości lokat strukturyzowanych są znacznie niższe niż w funduszach. Problem w tym, że koszty te nie są otwarcie prezentowane klientom. To budzi podejrzenia inwestorów, a dla części instytucji jest pretekstem do naliczenia zdecydowanie zbyt wysokich marż. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by np. 5-letnia lokata strukturyzowana obarczona była łącznym kosztem za dystrybucję rzędu 5 proc. podczas, gdy w tym samym czasie fundusz
akcji może pobrać np. 25 proc. (opłata dystrybucyjna, za zarządzanie).


3. Brak podatku Belki.
Lokaty strukturyzowane często oferowane są w Polsce w "opakowaniu" ubezpieczeniowym. W takiej sytuacji środki wpłacane przez klienta to składka, a ewentualny zysk to część świadczenia ubezpieczeniowego, które jest wolne od podatku. Klienci przyzwyczajeni są do innego typu polis - oferowanych przez firmy takiej jak Aegon czy Skandia "supermarketów" funduszy inwestycyjnych opakowanych w ubezpieczenie. W tym przypadku mamy do czynienia z tzw. ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi (UFK), które są opodatkowane na podobnej zasadzie jak zwykłe fundusze inwestycyjne. W "strukturach" wykorzystywana jest inna forma ubezpieczenia - nie mamy tutaj do czynienie z UFK, a zysk z inwestycji obliczany jest według z góry ustalonego wzoru. Być może w najbliższym czasie podatek Belki zostanie zniesiony. Nie oznacza to oczywiście końca lokat strukturyzowanych. Poza polisą na życie mogą one być przecież oferowane w formie lokat bankowych, obligacji notowanych na giełdzie czy zamkniętych funduszy
inwestycyjnych. "Opakowań" jest wiele, znacznie ważniejsza zawartość, a ta obroni sie także przy braku przywilejów podatkowych - tak jest na większości rozwiniętych rynków finansowych. Liczy się bowiem koszt "opakowania" i korzyści z niego płynące.


W lokatach strukturyzowanych tkwi ogromny potencjał, który może być wykorzystany z korzyścią dla klientów. Produkty te są efektem ewolucji rynku finansowego i pod wieloma względami przewyższają rozwiązania "poprzedniej generacji". Najważniejsze jest jednak to, by instytucje finansowe dojrzały do tego, by wykorzystać wszystkie dostępne możliwości z pożytkiem dla inwestorów. Świadomy, a w efekcie również zadowolony inwestor w dłuższej perspektywie stanie się lepszym źródłem dochodu aniżeli rozgoryczony i ostatecznie nieufny klient jednorazowo wykorzystany przez dystrybutora produktów finansowych. Warto zatem przypomnieć powiedzenie "czas to pieniądz" jakże aktualne w relacjach klient - instytucja finansowa.

autorem jest:
Maciej Kossowski, Wealth Solutions - Lokaty strukturyzowane



sobota, 30 sierpnia 2008

[Pogadanka nr 6]: Etyczne inwestowanie

0. Wprowadzenie

w dzisiejszej Pogadance dowiesz się nieco więcej o tym, jak inwestować zgodnie z sumieniem. Wprawdzie najpierw może powinniśmy zająć się tematem Jak zacząć inwestowanie?, ale z uwagi na obszerność tego tematu, Pogadanki zdecydowały zmienić kolejność. Sądzą także, że Czytelnicy mogą być już nieco znudzeni tą ciągłą propedeutyką i chcieliby już zacząć słuchać bajek o funduszach, strukturach, kontraktach terminowych, etc. Chcą? Niech mają choć trochę!

1. Co to jest inwestowanie?

no właśnie... Być może nie wszyscy pamiętają, ale pisałem o tym w Pogadance nr 4 - przypomnijmy:

(...) oszczędzanie będące równocześnie wydatkiem polega na puszczeniu pieniądza w obieg (tak jak zrobili to dwaj dobrzy słudzy z przypowieści). Proste założenie bezpłatnego bezpłatnego konta, lokaty, bądź otwarcie rejestru na funduszu inwestycyjnym, czy zakup polisy inwestycyjnej, czy wreszcie otwarcie rachunku w domu maklerskim - to wszystko nie jest "nieuprawnioną akumulacją". Dlaczego? Dlatego, że w ten sposób oszczędzając dajesz możliwość użycia własnych pieniędzy dla lepszych lub gorszych celów.

Jeśli zakładasz konto lub lokatę - pożyczasz swoje pieniądze bankowi, a on wykorzysta je na akcję kredytową. Dzięki kredytowi powstanie być może jakaś innowacyjna firma, albo ktoś kupi nieruchomość, o której marzył. Ty nic nie tracisz (chyba, że upadnie bank - ryzyko jest zawsze, np. twój słoik może być dziurawy a pieniądze może zjeść pleśń), a pieniądze mogą być dobrze wykorzystane.

Jeśli inwestujesz w papiery wartościowe czy to za pomocą rachunku maklerskiego, czy przez fundusze inwestycyjne (TFI) - wówczas inwestujesz w rozwój emitentów, czyli firm odsprzedających trochę siebie najczęściej po to, by móc sfinansować jakieś nowe przedsięwzięcie. Bez Twoich pieniędzy nie byliby w stanie tego zrobić... (...)

2. Przygotuj się dobrze...

do inwestowania - tak, jak do każdej czynności - należy się dobrze przygotować (o czym napiszę za tydzień). Przemawiają za tym różnorakie racje, z których dwie wyjątkowo ważne.

Po pierwsze poczucie odpowiedzialności względem Boga - tak, jak każdą czynność, tak i tę, musisz prowadzić tak doskonale, jak na to pozwalają okoliczności. Nie oznacza to bynajmniej tego, żebyś zwlekał z podjęciem akcji w nieskończoność. Przeczekał jedną hossę, potem bessę, a potem kolejny cykl. To byłaby po prostu małoduszność - nie roztropność. Doskonale, to znaczy mężnie i roztropnie. O ile męstwo, to po prostu cnota, o którą powinieneś się modlić i w niej ćwiczyć (w tym najlepiej pomoże Ci literatura ascetyczna), o tyle roztropności najlepiej nabyć w oparciu o rzetelną wiedzę (mam na myśli coś innego od tego, o czym mówi pos. Senyszynowa podczas swoich tyrad o tzw. edukacji seksualnej). Wiedzę zaś zdobędziesz z dobrych książek (polecam Ci ich dużo na lewym menu - zwróc też uwagę na Książkę miesiąca) i osobistych kontaktów z większymi i mniejszymi mistrzami. Wszystko to, by nie tracić powierzonego nam przez Boga czasui zdolności na to, by ofiarować Mu ostatecznie dzieło wątpliwej jakości...

Twój profesjonalizm musi też wynikać z poczucia odpowiedzialności wobec bliźnich - z jednej strony chodzi o Twoją rodzinę, na którą musisz mieć wzgląd podejmując odpowiednie ryzyko, z drugiej, chodzi o skutki Twoich inwestycji dla szerszego grona ludzi...

3. Nie wspierać złego

...o co chodzi? Jak, już napisałem w Pogadance nr 4 - inwestując w papiery wartościowe emitowane przez firmy (albo i Państwo), po prostu finansujesz ich rozwój z nadzieją na to, że podzielą się z Tobą zyskiem w formie dywidendy, albo wartość tych papierów wzrośnie i sprzedasz je z zyskiem. Mowa tu przede wszystkim o rynku pierwotnym - tj. o sytuacji, gdy kupujesz papiery bezpośrednio od emitenta. Jeśli emisję akcji (czyli tak naprawdę poszukiwanie chętnych do finansowania przedsięwzięć firmy) przeprowadza firma produkująca środki wczesnoporonne... jako katolik, powinieneś powiedzieć: Dziękuję, nie skorzystam. Nie stwarzając popytu, stwarzasz firmie problem ze znalezieniem środków na finansowanie rozwoju.

Czy rzecz ma się inaczej na rynku wtórnym, tj. gdy papiery wartościowe odkupujesz od kogoś, kto kupił je albo od emitenta, albo od wcześniejszego posiadacza, który kupił je... itd.? Nie do końca. Z jednej bowiem strony, kupno akcji jakiejkolwiek firmy na jakikolwiek czas na rynku wtórnym, nie daje jej żadnego zysku. Ty kupujesz, cena rośnie - zamykasz pozycję (sprzedajesz). I już. Oni dostali pieniądze podczas emisji, gdy ktoś te akacje kupił, Ty zaś masz okazję do zarabiania na wzroście kursu.

Można by jednak zapytać, czy już samo to, że jest popyt na akcje firmy na rynku wtórnym nie jest dla niej pozytywnym sygnałem? Albo pozytywnym sygnałem dla innych inwestorów? Być może... ale kto normalny podejmuje decyzję o wejściu w emisję akcji nowej serii w oparciu o to, że spółka jest płynna (czyli handel jej akcjami jest natężony)... Jeśli spółka będzie przynosiła straty, to choćby była płynna - nikt nie powienien się nią interesować.

3.1. co z tego wynika?

przede wszystkim to, że należy wystrzegać się zakupów akcji spółek, których działalność naszym zdaniem jest szkodliwa. Jak to zrobić? Jest kilka sposobów przesiewu.

3.2. konto, bądź rachunek maklerski

zakładaj w banku konto oszczędnościowe albo lokatę (z uporem maniaka polecam mBank...) - Twój kapitał pójdzie na akcję kredytową. Nie masz wprawdzie dużej pewności, czy przypadkiem firmy, których rozwoju wspierać nie chcesz, nie mają przypadkiem w Twoim banku linii kredytowych... ale możesz to sprawdzić. W mBanku raczej na pewno nie mają... no, chyba że jakieś małe seksszopy.

Drugi sposób - załóż sobie rachunek maklerski (teraz wiesz dlaczego polecam mBank - mając tam konto, za darmo tworzysz i podpinasz rachunek e-Makler, nie musząc latać po kilku oddziałach, jak to jest gdzie indziej) - inwestując samodzielnie, sam wybierasz spółki, których akcje kupujesz. To jest sposób najpewniejszy. Pytanie tylko o kompetencje Zarządzającego...

3.3. Etyczne fundusze

na rynku dostępne są też tzw. etyczne fundusze . Są to fundusze inwestycyjne, które w prospektach emisyjnych zastrzegają, w które sektory gospodarki nie inwestują (np. zbrojeniówka). W Polsce jak na razie fundusze takie ma TFI SKOK (póki co, ogłosiło zamiar) oraz Robeco (jest obecne w Polsce, ale ich funduszu etycznego chyba u nas nie sprzedają). Jednym słowem - albo poczekasz na SKOK TFI, albo masz dostęp do zagranicznych funduszy etycznych i skorzystasz z ich oferty.

3.4. wybór sektora

inwestując - zarówno samodzielnie, poprzez rachunek maklerski, albo poprzez TFI (Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych) - możesz wybrać sektory w które chcesz inwestować. O ile w przypadku samodzielnej inwestycji jest to oczywiste, o tyle w przypadku TFI polega na wybraniu funduszu sektorowego, tj. np. inwestującego tylko w spółki budowlane. To do niedawna najpopularniejszy typ.

Możesz to zrobić albo wiążąc się z jednym Towarzystwem, albo korzystając z oferty instytucji, które dają Ci możliwość inwestowania w fundusze wielu towarzystw w jednym miejscu. Tu znów muszę polecić mBank i jego wspaniały Supermarket Funduszy Inwestycyjnych. Na drugim miejscu polecam polisy inwestycyjne, które skonstruowane są jak ubezpieczenia (chodzi o uniknięcie płacenia 19% podatku Belki od zysków każdego roku) i oferują w jednym miejscu niekiedy setki funduszy. Wybierasz sobie sektorowe, które Ci pasują... i jesteś zadowolony.

Dotychczas polecałbym Skandię (którą zresztą sam mam), ale po zapoznaniu się z ofertą Generali, stwierdzam, że to jest najlepszy produkt tego typu (chodzi głównie o opłaty za zarządzanie i dostępne fundusze). Jest on jak dotąd mało rozreklamowany, ale znam firmę, która ma w ofercie tę polisę. Mogę dać namiar mailem (mail do mnie wisi na lewym menu).

3.5. ostrożnie z sektorami...

pojawiły się na rynku oferty produktów inwestujących w sektory niemoralne (np. lokata strukturyzowana Las Vegas stworzona przez firmę Wealth Solutions). Dlaczego? Cóż... po grzechu pierworodnym największy i nie słabnący popyt jest na zło (alkohol, zbrojeniówka, hazard, pornografia). W związku z tym zyski firm z tego sektora są w miarę stabilne... ba! stabilnie rosną.

Na tym nie koniec. Ostatnio stały się też modne inwestycje na rynku żywności (lokaty strukturyzowane i fundusze inwestujące np. w kontrakty na pszenicę, soję, etc.). Tak to już jest, że w czasie suszy, czy klęsk żywiołowych towary rzadkie nabierają wartości. Nie ma nic złego w tym, że sprzedawca sprzedaje chleb drożej w czasie powodzi - gdyby zachował cenę sprzed powodzi, przyszłaby jedna osoba i kupiła cały zapas. Jeśli cena jest wyższa - i pożywią się wszyscy, i chleb będzie oszczędniej spożywany. Albo w tym, że podczas trzęsienia ziemi, cena pokoju w nienaruszonym hotelu kosmicznie rośnie - gdyby trwały ceny sprzed katastrofy przyszłaby rodzinka i kupiła każdemu z członków po pokoju (po co się gnieździć?). W takim razie, kupią jeden mały na pięć osób, dzięki czemu w całym hotelu przenocuje o wiele więcej osób (to zresztą klasyczny przykład na to, że rynek poprzez uwolnienie ceny reguluje racjonalność spożycia dóbr).

Złe jest natomiast korzystanie z okazji i kupowanie na tym terenie ogromnych ilości chleba, bez żadnej potrzeby, po to tylko, by jego cena wzrosła. Tak było teraz, gdy na świecie obserwowaliśmy kiepskie zbiory, a ludzie rzucali się na kontrakty na żywność. Owszem, zyski były duże, ale kosztem głodu innych. Zastanów się zanim zainwestujesz.

4. Zakończenie

wiesz już czego się wystrzegać, by swoimi inwestycjami nie szkodzić. Za tydzień dowiesz się jak inwestowanie zacząć. Być może dziwi Cię to, że w środku bessy ktokolwiek ma odwagę wychylać się z czym innym, niż konto, lokata, ew. lokata strukturyzowana, w czasie, gdy już od pani z kiosku dowiedziałeś się, że do bani są te fundusze wszystkie złodziejskie, co to jej 40% ukradły...

Jest w tym duży sens, który wyjawię Ci szczegółowo za tydzień. Teraz tylko przypomnę jedną z giełdowych zasad: Kupuj, gdy leje się krew.



czwartek, 28 sierpnia 2008

[28 VIII 2008] Ciekawe ciekawostki...

książki, książki...
Pogadanki Inwestorskie dostały dziś maila od Wydawnictwa Złote Myśli. Napisano w nim, że do 6 września trwa specjalna promocja - polegająca na tym, że dwa motywujące e-booki dostaje się po psiej cenie, a do tego jeszcze dwa kolejne gratis. Pogadanki zaciekawione weszły... rozejrzały się po stronie... i mówią, co następuje - bo twierdzą, że temat jest ważny.
wybierz sukces
Rzeczoną stronę znaleźć można łatwo: Wybierz Sukces. Po wejściu, słyszymy i widzimy Sebastiana Schabowskiego, który opowiada nam cuda na kiju o tym, jakimi milionerami stać się możemy, jeśli kupimy te książki... Brzmi i wygląda to trochę kiczowato, ale Pogadanki postanowiły sprawę zbadać i obejrzały także filmiki biograficzne autorów obu e-booków. Czasem uśmiechały się pod nosem, czasem prychały ze śmiechu... zresztą spróbujcie sami.
pytanie
pytanie, które się nasuwa, brzmi: i co z tym zrobić? Kupować, czy nie kupować? Pogadanki z natury są zadziorne i chętnie by sprawę skwitowały jakimś rubasznym żartem, ale tym razem doszły do odmiennego wniosku. Otóż, jak już na tych łamach było napisane, istnieje pewien typ literatury motywującej, którą tu nazywamy nakręcającą. Pionierami w tej dziedzinie są Brian Tracy, Robert Kiyosaki i inni. Promocja dotyczy - jak się okazało po przesłuchaniu filmów na temat autorów - e-booków napisanych przez polskich wychowanków tych tuzów (dochodzi jeszcze do tej plejady paru innych). Pogadanki uznały, że to dość ciekawe - obejrzeć sobie twórczość polskich klonów amerykańskich mitycznych pierwowzorów.
Czy jest w tym coś złego? Nie ma, ale może. Otóż, człowiek nieposiadający odpowiedniej formacji (o co chcą zadbać właśnie Pogadanki) po lekturze tego typu książek w 99% przypadków staje się w nieuporządkowany sposób przywiązany do pieniędzy. Staje się chciwy, a to grzech. Kluczem jest odpowiednia formacja - wówczas książki Tracy'ego, Kiyosaki'ego, czy wspomniane na początku e-booki nie są niebezpieczne. Wówczas po prostu motywują.
czy da się inaczej?
można zapytać, czy przypadkiem katolik par excellance nie jest w stanie na gruncie wiary i powołania do świętości dojść do odpowiedniego stopnia motywacji w działaniach ekonomicznych? Z pewnością jest - dzięki Łasce. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by nabierać otuchy także poprzez lekturę książek tych, którzy pewną drogę już przeszli. Podobnie, ale niezupełnie, jest z żywotami świętych. Tu jednak, w literaturze motywacyjnej, nie szukamy paradygmatu (wierzę, że daje go doktryna, a być może rozjaśniają Pogadanki) - ale praktycznych, czysto technicznych wskazówek.
Tak, jak inżynier może nie potrzebować do dobrej pracy niczego poza świadomością powołania do świętości (siła pisał na ten temat Patron Pogadanek - św. Josemaria Escriva), ale po obejrzeniu kolejnego budynku zagranicznego kolegi, czy przejrzeniu wyjątkowo dobrego projektu - do własnej pracy zabiera się z nową inspiracją.

no to co - polecacie? Polecamy!

w związku z tym - z zaznaczeniem wagi formacji - Pogadanki Inwestorskie oficjalnie udzielają Warunkowego Pogadankowego Imprimatur pozycjom takim, jak:

















i wielu innym, które jeszcze zostaną tu omówione. Wiedzą bowiem Pogadanki jak nikt (a powiedzą jeszcze o tym przy innej okazji), że największą przeszkodą w aktywności ekonomicznej są dla ludzi... oni sami. Jak zresztą w każdej dziedzinie - doktryna o grzechu pierworodnym także na tym polu znajduje smutne potwierdzenie.
zaś w najbliższą sobotę...
najprawdopodobniej nowa Pogadanka - tym razem zaczynamy temat-rzekę: inwestycje...



środa, 27 sierpnia 2008

[27 VIII 2008] Pogadanki Inwestorskie uprzejmie donoszą...

...że założyły sobie chomika!

Będzie on reklamowany pod każdym postem, wraz z doładowaniami do kart prepaidowych z mBanku. Znajdą się w nim darmowe e-booki o tematyce e-biznesowo/inwestycyjnej, które udało się Pogadankom wycyganić i udostępnić Czytelnikom Pogadanek. Jak na razie trzy - ich liczba będzie sukcesywnie rosła.

poza tym proszą...

...o docenienie samych siebie dotacją. Jak wiadomo, każda rzecz - aby powstać - potrzebuje by koszt jej powstania został poniesiony, także Pogadanki Inwestorskie. W związku z tym, Pogadanki zachęcają do zastanowienia się w jaki sposób każdy z Czytelników chciałby je wesprzeć. Sposobów jest wiele:

- przede wszystkim popularyzowanie tej strony

- po drugie, poprzez korzystanie z usług, które Pogadanki udostępniają - np. kupna za ich pośrednictwem publikacji, doładowania telefonu, założenia konta, etc.

- po trzecie zaś dotacją bezpośrednią - przez PayPal lub zwykły przelew. Proszę się nie bać, to nic strasznego - wynagrodzić czyjś trud, jeśli uznamy, że jest wart robotnik swej zapłaty. Nie trzeba tu gigantycznych sum - Pogadanki będą naprawdę bardzo zadowolone, jeśli choć jedna osoba postanowi sobie, że regularnie co miesiąc przeleje 5,0 zł na ich konto! Przelew internetowy jest zazwyczaj darmowy, a 5 zł miesięcznie... znacznie więcej wydaje się na gazety. Pogadanki zachęcają do przezwyciężenia właściwego Polakom skąpstwa.

Wszystkie dotacje zostaną odnotowane na blogu i zostaną w całości przeznaczone na inwestycje (których stan już niedługo obrazować będzie Krzywa Kapitału Pogadanek Inwestorskich umiejscowiona w lewym pasku).

odbiorca: Maciej Gnyszka

adres: gnychen@poczta.onet.pl

numer konta: 25 1050 1025 1000 0022 9777 1723

tytuł: pogadanki inwestorskie



wtorek, 19 sierpnia 2008

[Pogadanka nr 5]: Etyczne aspekty finansowania konsumpcji

0. Wprowadzenie
W poprzedniej pogadance rozważaliśmy to, co można zrobić z pieniędzmi, które zarabiasz. Jak pamiętasz, możesz przeznaczyć je na konsumpcję, oszczędzanie lub inwestowanie – poznałeś też niektóre zagrożenia, jakie czekają Cię na tych terenach. Dziś zapoznasz się bardziej szczegółowo z zagadnieniem finansowania konsumpcji.

1. Kryteria dobrego wydawania pieniędzy na konsumpcję
Jak wiadomo, każdą rzecz można wykonać lepiej, lub gorzej – z punktu widzenia kryterium, które obierzesz. Twoje kryterium, jako katolika, jest szerokie – osiągnięcie jak największego dobra dotyczy nie tylko sfery materialnej, jak i duchowej.

Przez sferę duchową rozumiem tu nie tylko sferę psychiczną, emocjonalną, ale i tę związaną ze zbawieniem. Pamiętaj, że większość tego, co robisz – ze względu na intencję, sposób wdrożenia oraz skutek, podlega ocenie moralnej – może być rozpatrywane jako grzech albo dobry uczynek.
Jeśli więc mówimy o dobrym finansowaniu konsumpcji – mamy tu na myśli dobre właśnie ze względu na to szerokie kryterium.

2. Obowiązek dobrego wydawania pieniędzy
Zacznijmy od tego, że masz obowiązek być coraz lepszy w każdej dziedzinie swojego działania – jeśli czytasz Pogadanki Inwestorskie regularnie, na pewno rzuciło Ci się w oczy to, że wspominam o tym przy każdej okazji. Nie wynika to bynajmniej z mojej chorej ambicji, czy perfekcjonizmu, ale ze świadomości tego, po co mamy życie.

2.1. Co to znaczy?
Na pewno pamiętasz przypowieść o talentach, czy minach – w innym tłumaczeniu. Także Ty jesteś sługą, który został obdarowany przez Pana i z rozwoju tego daru zdasz rachunek. Rozwój darów, które otrzymałeś, a których posiadanie rozeznałeś przez pierwsze lata życia (niektórzy rozeznają je w wieku kilkunastu-, inni – kilkudziesięciu lat) – nazywa się powołaniem. To po pierwsze.
Po drugie, przypomnij sobie o tym, że każdą swoją czynność możesz Bogu ofiarować. Wciskanie Panu Bogu lewizny nie przystoi przyszłemu świętemu...
Po trzecie – jeśli zajmujesz się pożytkowaniem owoców swojej, bądź wspólnej pracy – także to musisz robić tak, by stanowiło doskonałe spełnienie powołania, z drugiej zaś strony, by było godnym darem dla Stwórcy.
Pewnie sobie myślisz, że ideał i doskonałość to jakieś mrzonki – rzeczy niedostępne. Mylisz się i sam się ograniczasz. Nie ograniczaj skuteczności Łaski Bożej swoim zrzędzeniem, tylko wymódl ją i bierz się do roboty. Łaski Ci nie zabraknie – z Nią możesz wszystko, dlatego wciąż mówię o doskonałości.

2.2. Skutki dla usługodawcy
By Twoja konsumpcja była dobra dla usługodawcy, musisz być przede wszystkim hojny, wielkoduszny i powściągliwy. Dzięki temu, usługodawca będzie mógł podnosić jakość swoich usług, nie będzie ani stratny na ich świadczeniu, ani nie zaciągnie winy ze względu na swoją działalność. Omówmy po kolei te trzy cnoty.
2.2.1. hojność
W poprzedniej Pogadance poznałeś racje przemawiające za byciem oszczędnym – to ważne. Ale przesada w oszczędności jest wadą i nazywa się skąpstwem. Jednym słowem – masz być oszczędny, ale nie kutwiasty, czyli hojny.
Człowiek hojny wydaje słuszne sumy tam, gdzie trzeba i robi to m.in. po to, by nie popaść w skąpstwo, czyli nieumiarkowaną miłość do bogactw. Na pierwszy rzut oka może wyglądać to na rozrzutność – jednak przy całościowym spojrzeniu (tj. przy świadomości jego oszczędności), baczny obserwator nie ma wątpliwości co jest hojnością, a co rozrzutnością.
Jeśli więc korzystasz z czyichś usług i widzisz, że są dobrze wykonywane – nie wystrzegaj się jak ognia tego, by zapłacić nawet więcej, niż początkowo się umówiliście. To nie jest socjalizm – masz prawo robić ze swoimi pieniędzmi wszystko to, co słuszne, a co znajduje Twoje upodobanie. Jeśli jesteś hojny – sprawiasz po pierwsze przyjemność usługodawcy, honorujesz go, po drugie – okazujesz szacunek, po trzecie zaś możesz liczyć na wzajemność. Nie wspominając już o tym, że chronisz się w ten sposób przed sknerstwem.
Bądź zatem hojny nie tylko dla pożytecznych organizacji dobroczynnych, ale także w stosunku do swojego szewca, stomatologa, czy mleczarza. Wprowadź do swoich finansów nieco więcej serdeczności, delikatności, także przez hojność (zarówno w zakresie płatności, jak i pochwał, komplementów, uprzejmości) – to przecież pomaga znosić trudy pracy.
2.2.2. wielkoduszność
Bądź przy tym wielkoduszny. Nie żałuj nie tylko pochwał, pieniędzy, ale i postaraj się pomóc swoim kontrahentom ulepszyć ich ofertę. Widzisz, że w jakimś obszarze nie domagają – porozmawiaj albo z pracownikiem, albo z szefem firmy o tym, jak posunąć się naprzód. Ekspedientka jest opryskliwa? Zamiast byc chamem, pomóż jej albo rozwiązać problem, który ją trapi, albo nabrać ogłady. Któryś z pracowników jest niepunktualny – poucz go delikatnie i ze słodyczą, zamiast zmywać mu głowę i strasząc tym, że porozmawiasz z szefem, żeby go zwolnił. Jeśli chcesz czyjegoś dobra, to stosuj adekwatne środki do osiągnięcia tego celu – chyba, że wolisz po prostu okazać swoje niezadowolenie, lub irytację... Przemyśl to dobrze. Katolikiem, uczniem Chrystusa, świętym – masz być wszędzie. Poza wymiarem duchowym, wielkoduszność tak pojęta, jest ważna także z czysto ekonomicznego punktu widzenia – dzięki niej, tj. dzięki komunikacji między usługobiorcą a usługodawcą, rynek może się rozwijać w pożądanym kierunku.
2.2.3. powściągliwość
Bynajmniej nie chodzi o powściągliwość w pochwałach. Bądź powściągliwy, to znaczy – nie korzystaj ze wszystkich usług. Aborterom, handlarzom narkotykami, prostytutkom, etc. - podziękuj raz na zawsze. Stwarzając popyt na te usługi, nie tylko sam idziesz na zatracenie, ale ciągniesz w tym kierunku usługodawców. Pamiętaj o odpowiedzialności za siebie i innych. Nie bądź jak Kain, który po zabiciu Abla rżnął przed Panem Bogiem przysłowiowego głupa mówiąc: Czyż jestem stróżem brata mego?. Tak, jesteś opdpowiedzialny za innych – od najbliżeszj rodziny, przez dalszą, aż po tych, z którymi robisz interesy.
2.3. Skutki dla usługobiorcy
Skutki zawierania transakcji muszą być dobre także dla usługobiorcy. Usługobiorcą możesz być zarówno Ty, jak i osoba trzecia, dla której jesteś fundatorem.
Jeśli kupujesz dziecku, albo osobie z problemem alkoholowym wódkę i umożliwiasz mu picie – popełniasz grzech. Możliwości można by mnożyć w nieskończoność. Kupuj każdemu to, co w dobrej wierze uważasz za dobre dla niego – wtedy Twoje wydatki na konsumpcję będą dobre.

2.4. Skutki dla fundatora
Ta sama zasada odnosi się do osoby fundatora – konsumpcja nie może mu szkodzić. Nie tylko fizycznie, ale i z perspektywy duchowej – jej rozmiar nie może pobudzać go do rozrzutności, czy nieumiarkowanego przywiązania do dóbr ziemskich, przeciwnie – powinna być godziwych rozmiarów, sprawując funkcję bufora przed skąpstwem.

3. Kształtowanie świata poprzez popyt
Zauważ, że Twoje zakupy wspierają jedną z sił rynkowych – popyt. Teoretycy wprawdzie kłócą się, czy to popyt wymusza podaż, czy na odwrót... ale musisz się chyba zgodzić z tym, że na dłuższą metę produkcja tego, na co nie ma popytu aby być opłacalną, musi być wspierana przez potężny, kosztowny marketing. Z kolei przez to jest bardziej ryzykowna, dzięku czemu można wstępnie przypuścić, że jej rozmiar zmniejsza się, dążąc do zupełnego zaniku. Koniec końców – zyskuje ten producent, który kupuje to, co jest chętnie i po odpowiedniej cenie kupowane. Ten wniosek możesz wykorzystać do... kształtowania świata.
Między innymi od Ciebie zależy to, kto wygrywa w konkurencji o konsumenta. Swój wpływ wywierasz nie tylko wybierając producenta, sprzedawcę, importera... ale i informując swoich znajomych na temat tego, z kim warto robić interesy, a z kim nie. Więcej – tego, z kim nie robisz interesów z ważnych względów, poinformuj o tym, dzięki temu być może podejmą ważne z Twojego punktu widzenia decyzje. Nie myśl, że to mrzonka... nawet polskie doświadczenie uczy, że wystarczy kilkanaście e-maili do działu PR, by firma przeprosiła, bądź wycofała którąś z reklam. Jeśli coś Ci się nie podoba – mów o tym tak, jak o tym pisałem wyżej. Przede wszystkim – ze „słodyczą”, mając na uwadze cudze dobro.
Jest jeszcze inny aspekt decydowania o wyborze kontrahenta – nawet na poziomie kupna makaronu z Biedronki. Pamiętaj o tym, że każdy stara się wspierać idee, które wyznaje – polityczne, religijne... Po prostu jest różnica, czy poranną kawkę, bądź gazetkę, kupujesz u pobożnego katolika, czy zatwardziałego komunisty. Jeśli masz świadomość, z kim robisz interesy – bierz tę wiedzę pod uwagę. Oczywiście mówimy o dobrach podobnej ceny i jakości – bo jeśli pączki pieczone przez katolika są droższe i zakalcowate, podczas gdy lepsze i tańsze wypieka wojujący ateista... to nie oszukujmy się, dziadostwa popierać nie należy. Bez względu na to jakiej jest proweniencji.
Zwróć raczej uwagę swojemu pobratymcowi w idei, by zaczął konkurować z resztą przedsiębiorców. Może poleć Mu Pogadanki Inwestorskie... niech się dowie dlaczego jego religijnym obowiązkiem jest doskonała praca. Nikomu łaski przecież nie robi.
Jeśli jednak jest Twojej proweniencji i produkuje dobrze w dobrej cenie - rób interesy właśnie z nim! Jesteś wtedy pewien, że zyski z Waszej współpracy wspierać będą wspólne Wam cele, partie polityczne, organizacje dobroczynne i religijne. Podejmując taką decyzję - pośrednio robisz to Ty. Zasadę można streścić w zdaniu: Wspieraj swoich!

4. „Etyczne” inwestowanie
Kształtujesz świat także inwestując wolne środki – i to nawet bardziej, niż decydując o tym, od kogo kupujesz ogórki. O tym jednak i o samych inwestycjach dowiesz się w kolejnej Pogadance... Póki co, żeby mieć co inwestować... zapoznaj się może z poniższym pakietem e-booka i audiobook'a. Oczywiście, przy Książce Miesiąca to pryszcz... ale wspominam o niej, bo do końca sierpnia jest tańsza niż zazwyczaj.


poniedziałek, 18 sierpnia 2008

[książka miesiąca] sierpień/wrzesień 2008

Wprawdzie urlop blogowy trwa, lecz ma się ku końcowi - dlatego Pogadanki nie śpią... Wczoraj wyniki ankiety, dziś nowa książka miesiąca, a na dniach: Pogadanka nr 5 (prawie gotowa do druku).

Książką polecaną przez Pogadanki Inwestorskie w sierpniu jest Tao Warrena Buffeta.

Przybliża postać i zasady stosowane przez chyba najskuteczniejszego inwestora w historii, ucznia Benjamina Grahama, szefa firmy Berkshire Hathaway - Warrena Buffeta.

Myślę, że nawet małe inwestycyjne żuczki mogą nauczyć się od Buffeta kilku przydatnych rzeczy. Wprawdzie nie każdy będzie tak dobry jak legendarny Buffet, ale lepszy niż jest obecnie – na pewno!

O ile poprzednie książki miesiąca miały wysoką rekomendacją, ta książka ma najwyższą! Do nabycia w księgarni Tolle et lege...

Poniżej krótka recenzja tej pozycji:

W tej małej-wielkiej książeczce znajdziesz esencję geniuszu jednego z najwybitniejszych ludzi amerykańskiego biznesu — Warrena Buffetta. Starannie dobrany zbiór cytatów pochodzi z najróżniejszych źródeł — nieoficjalnych rozmów, biografii, wywiadów, a także firmowych sprawozdań. Każda z tych wypowiedzi uzupełniona została odpowiednim komentarzem i interpretacją pary znanych „buffettologów”.

Podsumowując - warto uczyć się od najlepszych. Spotkanie lunchowe z Buffetem kosztuje grubą kasę, zabiegał o nie rodzimy miliarder - Roman Karkosik. Spotkanie książkowe... ekhm... jest znacznie tańsze!


niedziela, 17 sierpnia 2008

[Patron Pogadanek] wyniki ankiety i życiorys

14 lipca 2008 o 15:15 zakończyła się ankieta, w wyniku której św. Josemaria Escriva - z poparciem 37% głosów (59 oddanych), został okrzyknięty Patronem Pogadanek Inwestorskim. By dowiedzieć się więcej o naszym Patronie, kliknij w Jego zdjęcie obok, albo przeczytaj życiorys poniżej...

Josemaría Escrivá de Balaguer urodził się w Barbastro (Huesca, Hiszpania) 9 stycznia 1902 roku. Jego rodzice mieli na imię Józef i Dolores. Miał pięcioro rodzeństwa: siostrę Carmen (1899–1957), brata Jakuba (1919–1994) i trzy młodsze siostry, które umarły w dzieciństwie. Państwo Escrivá dali swoim dzieciom głębokie wychowanie chrześcijańskie.

W 1915 roku zbankrutował zakład włókienniczy ojca i cała rodzina musiała się przenieść do Logroño, gdzie ojciec znalazł inną pracę. W tym mieście Josemaría po raz pierwszy odczuje swoje powołanie: po zobaczeniu na śniegu śladu bosych stóp zakonnika przeczuwa, że Bóg czegoś od niego oczekuje, jakkolwiek nie wie dokładnie, o co chodzi. Sądzi, że łatwiej to rozpozna, gdy zostanie kapłanem, do czego zaczyna się przygotowywać najpierw w Logroño, a następnie w seminarium w Saragossie.

Jako wolny student studiuje prawo cywilne. W 1924 roku umiera jego ojciec, a on staje się głową rodziny. 28 marca 1925 roku przyjmuje święcenia kapłańskie i rozpoczyna pełnienie posługi najpierw w wiejskiej parafii, następnie w Saragossie. W 1927 roku za pozwoleniem biskupa przenosi się do Madrytu, by zdobyć doktorat z prawa. Tutaj, 2 października 1928 roku, podczas rekolekcji widzi, czego Bóg oczekuje od niego, i zakłada Opus Dei. Od tej chwili zaczyna pracować ze wszystkich sił nad tym dziełem, a jednocześnie kontynuuje posługę kapłańską, jaką miał powierzoną w tamtych latach, zwłaszcza wśród ubogich i chorych.

W chwili wybuchu wojny domowej przebywa w Madrycie, gdzie prześladowania religijne zmuszają go do przenoszenia się z miejsca na miejsce. Wykonuje swoją posługę kapłańską potajemnie, do czasu kiedy udaje mu się opuścić Madryt. Po przejściu Pirenejów przedostaje się na południe Francji, a potem przenosi się do Burgos.

Po zakończeniu wojny domowej w 1939 roku powraca do Madrytu i uzyskuje doktorat z prawa. W następnych latach prowadzi liczne rekolekcje dla świeckich, kapłanów i zakonników. W tym samym roku 1939 kończy swoje studia doktoranckie na wydziale prawa.

W 1946 roku rozpoczyna stały pobyt w Rzymie. Uzyskuje doktorat z teologii przy Uniwersytecie Laterańskim. Zostaje mianowany konsultorem kongregacji watykańskich, honorowym członkiem Papieskiej Akademii Teologicznej i prałatem honorowym Jego Świątobliwości. Uważnie przygląda się przygotowaniom i obradom Soboru Watykańskiego II (1962-1965) i spotyka się z wieloma ojcami soborowymi.

Z Rzymu wyjeżdża do różnych krajów Europy, by umacniać Opus Dei w tych krajach. W tym samym celu między 1970 a 1975 odbył długie podróże po całym Półwyspie Iberyjskim, do Meksyku, po Ameryce Południowej i Gwatemali, gdzie odbył spotkania katechetyczne z licznymi grupami mężczyzn i kobiet.

Umiera w Rzymie 26 czerwca 1975. Tysiące osób, wśród nich liczni biskupi różnych krajów – w sumie jedna trzecia światowego episkopatu – zabiega przy Stolicy Świętej o otwarcie jego procesu kanonizacyjnego.

17 maja 1992 r. Jan Paweł II beatyfikuje Josemarię Escriva y Balaguera. Świętym ogłasza go dziesięć lat później, 6 października 2002 r., na Placu Św. Piotra w Rzymie, wobec tysięcy wiernych. „Idąc jego śladami” - powiedział podczas homilii Ojciec Święty, „szerzcie w społeczeństwie, niezależnie od rasy, klasy, kultury, lub wieku świadomość, iż wszyscy jesteśmy powołani do świętości.”

tekst ze strony: http://www.opusdei.pl/sec.php?s=638

środa, 9 lipca 2008

[9 VII 2008] Wakacyjny Plan Czytelniczy

wakacyjny plan czytelniczy
zanim się zurlopuję...

zachęcam każdego do poczynienia na wakacje WPC - Wakacyjnego Planu Czytelniczego. Po co? Ano po to, by nadrobić w końcu zaległości z całego roku i zająć się czymś innym niż pracą. Proszę nie uważać, że wakacje są po to, by poświęcić je na nicnierobienie... wakacje i odpoczynek polegać powinny - moim przynajmniej zdaniem - na zwiększonej ilości sportu i świeżego powietrza, oraz zajęciu się sprawami, na które nie ma czasu w ciągu roku, a są ważne. Rolę grają tu również duchowość i intelekt.

cztery dziedziny

proponuję podzielić zagadnienia na cztery dziedziny. Podział ten można rzecz jasna zmodyfikować do własnych potrzeb, ja zastosowałem taki, jak poniżej.

1/ duchowość i religia

tu znajdują się książki, zarówno z dziedziny samej duchowości, jak i doktryny Kościoła. Jeśli dbasz o zbawienie - zadbaj o tę dziedzinę. Jeśli chodzi o samą duchowość, polecam przede wszystkim Drogę Bruzdę i Kuźnię, św. Josemarii Escrivy, potem zaś: Przyjaciół Boga tegoż Autora oraz Rozważania ascetyczne ks. Canals.

Poza tym, zastanów się, czy przypadkiem nie jesteś lajkonikiem w którejś z poniższych dziedzin: Teologii, Dokumentów Kościoła czy Klasyki duchowości (szczególnie polecam św. Jana od Krzyża).


2/ światopogląd

tutaj mieszczą sie książki, które traktują o gospodarce, polityce, doktrynach politycznych. Głosujesz raz na cztery lata i pewnie zawsze jesteś skołowany... Może najwyższy czas poznać trochę politykę, rozważyć do końca spór interwencjonizm vs. wolny rynek, zamiast zasłaniać się niewiedzą, brakiem zainteresowania, czy gazetowymi sloganami. Jeśli głosujesz - to spełnij to profesjonalnie, inaczej szkoda fatygi.

Polecam Planowany chaos i Biurokrację Ludwiga von Misesa - jeśli chodzi o kwestie gospodarcze. Jeśli chodzi o inne sprawy - Michnikowszczyznę Ziemkiewicza i Wygnać Chrystusa - dość głośną ostatnio książkę o chrystianofobii w Europie.

3/ zawód i inwestowanie

na pewno coś studiujesz, lub zamierzasz, albo pracujesz zawodowo. Wspaniale, może powinieneś nauczyć się czegoś nowego w swoim fachu, lub spojrzeć na niego inaczej? Może nauczysz się nowego języka w wakacje? Pomyśl.

Inna sprawa - wciąż słyszysz o inwestowaniu, pieniądzach, cudach na kiju. Może warto się wziąć za te sprawy profesjonalnie, zamiast przepuszczać bezmyślnie pieniądze i narzekać na złodziejskie banki i wyglancowanych panów z Expandera, którzy nagonili Cię na górce na fundusze akcyjne... Wbrew pozorom - obecnie jest najlepszy moment na powrót na rynek... nie możesz kolejny raz nie wiedzieć z czym to wszystko się je. Wejdź na moje Pogadanki Inwestorskie (tu już jesteś akurat...), kup może jakąś książkę na temat inwestowania. To żadna alchemia, trzeba się tylko postarać i chcieć coś zrozumieć... Jeśli masz pytania, a wstydzisz się ich zadać w komentarzu - napisz do mnie maila, adres na pasku z prawej strony bloga.

Na początek polecam Ci przede wszystkim Biednego i Bogatego Ojca R. Kiyosakiego (wiele osób zwariowało na punkcie tej książki) oraz Inwestowanie pieniędzy w praktyce, Poradnik dla początkujących inwestorów. Za darmo nie nauczysz się nic, chyba że będziesz ryzykował własnymi pieniędzmi - na błędach popełnianych w takich warunkach człowiek może nauczyć się dużo.

Do roboty.

4/ literatura
prawda, że nie ma na to czasu w ciągu roku? Zatem do roboty - podobnie jak z innymi dziedzinami. Bierz się za Gringo wśród dzikich plemion Cejrowskiego, Opowieści z Narni, czy wspaniałe, ale zapomniane powieści Zofii Kossak-Szczuckiej: Krzyżowców i Króla trędowatego.
miłej lektury!

niedziela, 6 lipca 2008

[6 VII 2008] Pogadanka nr 4 - wydatki, zagrożenia

0. Wprowadzenie

w dzisiejszej Pogadance - po zapoznaniu się ze sferą przychodów w ostatnich trzech Pogadankach - poznasz zagrożenia, jakie czyhają na Ciebie od strony wydatków.


1. zarabiasz po to, by wydawać...

wbrew pozorom, zarabiamy po to, by wydawać. Dlaczego? Żeby to wyjaśnić, wystarczy poznać naturę pieniądza (nie rozróżniajmy tu między pieniądzem z oraz bez pokrycia w kruszcu), która jest następująca: pieniądz jest środkiem wymiany. Co to oznacza? Oznacza to tyle, że pieniądz po to został wymyślony, by za jego pośrednictwem nabywać dobra, których nam brakuje. Pieniądz jest więc jedynie środkiem, narzędziem. Zarabiamy go po to, by móc coś dzięki niemu nabyć – teoretycznie jest on substytutem któregoś z dóbr wytworzonych w gospodarce (to oczywiście zależy obecnie – mniej lub bardziej - od widzimisię banku centralnego). Twoim więc celem nie jest zakopanie jak największej ilości banknotów w ogrodzie, bo ani się nimi nie najesz, ani nie zaspokoisz innych potrzeb... ani nawet nie będzie to dobra lokata (chociażby ze względu na inflację, albo możliwą zmianę środków płatniczych).


Swoje pieniądze przeznaczasz więc na wydatki – i słusznie!

2. rodzaje wydatków

wydatki, czyli zamienianie pieniądza na dobra, możemy podzielić na trzy kategorie: konsumpcję, oszczędzanie oraz inwestowanie.

2.1. konsumpcja

konsumpcja, to najogólniej rzecz ujmując nabywanie dóbr nie ze względu na możliwość wzrostu ich wartości w czasie. Jednym słowem - kupowanie wina po to, by je wypić, nie po to zaś, by sprzedać je po dwudziestu latach z wielkim zyskiem, czy kupowanie ogórka po to, by zrobić z niego sałatkę, a nie ze względu na jego kształt, który posłuży Ci za inspirację do rzeźby, za którą zarobisz pieniądze. Oczywiście można powiedzieć, że kupienie ogórka po to, by go zjeść, przez to mieć m.in. siłę do pracy zarobkowej, nie jest konsumpcją, a inwestycją w wydajność. Tak, ale nie przede wszystkim - ogórka je się najpierw po to, by żyć, wydajność pracy idzie później.

Konsumpcja powinna mieć zatem związek z zaspokajaniem podstawowych potrzeb - głodu, pragnienia, konieczności ubrania się, etc. na czym bezpośrednio się nie zarabia.

2.1.1 ograniczanie konsumpcji - powody

w strukturze Twoich wydatków, konsumpcja powinna zajmować szczególne miejsce nie z powodu jej wielkich rozmiarów, ale ze względu na to, że dzięki konsumpcji żyjesz Ty i Twoja rodzina. Na tym koniec. Jeżeli niepotrzebna konsumpcja spędza Ci sen z oczu, ślinisz się na widok kolejnego pączka, kupujesz bez konieczności nowe rzeczy... jest z Tobą źle. Przypomnij sobie dzisiejsze czytanie z listu św. Pawła do Rzymian, gdzie Paweł pisze o konieczności umartwienia. Zrób rachunek sumienia, czy przypadkiem Twoja wybujała konsumpcja nie jest przejawem nieuporządkowanej żądzy posiadania, przypodobania się innym, czy prostego nieumiarkowania w jedzeniu i piciu. Jeśli tak - bierz się za umartwienie.

Nieumiarkowana konsumpcja, poza tym, że zwiększa popyt w niektórych segmentach gospodarki, co można uznać za pozytyw, pustoszy także Twój portfel. Skutkiem tego nie masz np. oszczędności na ewentualność ciężkiej choroby, wypadku, podpalenia, narodzin kolejnego dziecka etc. Nie myśl, że Państwo Ci pomoże, albo że ubezpieczalnia będzie chętna od razu wypłacić odszkodowanie. Zatroszcz się o siebie sam i twórz fundusz rezerwowy - przemawia za tym rozum ze względów przyrodzonych (ludzka przezorność), oraz nadprzyrodzonych (jesteś odpowiedzialny przed Bogiem za wykorzystanie środków, które Ci daje).

Rodzajów nieumiarkowanej konsumpcji może być wiele, kilka już wymieniłem. Jeden może przepuszczać całą pensję na alkohol, drugi na burdele, kto inny zaś na wycieczki zagraniczne, gazety, czy książki. Nieumiarkowana konsumpcja jest zawsze równie szkodliwa, bez względu na to, czy przynosi korzyści - bilans jest ujemny.

Zastanów się z czym masz problemy, a jeśli jesteś mężem - może Twoja Żona ma w tej kwestii problem? Ograniczenie konsumpcji to nie tylko dobra okazja do umartwienia - jej skutkiem jest większa kontrola nad budżetem i możność skierowania środków na słuszniejsze cele. Może zacznij czytać gazety w bibliotece, zamiast książek ściągaj e-booki, odłącz telewizor a zostaw internet, zamiast nowego samochodu kup używany, a kolejną niezbędną Żonie sukienkę... kup chociaż na przecenie.

2.1.2. co by było gdyby...?

co by się stało, gdyby wszyscy konsumenci wzięli się za ograniczanie konsumpcji? Spadłby wówczas popyt na dobra w ogóle a szczególnie tych, których dotyczy nieumiarkowanie. Głównie w tych gałęziach gospodarki zaczęłoby się najpierw obniżanie cen, potem pewnie bankructwa, lub nowe wynalazki. Czy to dobrze? Jasne, że tak. Po co produkować coś niepotrzebnego - jeśli konsumeci będą cnotliwi, także i producenci przestaną produkować rzeczy zbędne, a przerzucą się do wytwarzania czego innego. Nie miej wyrzutów sumienia, ludzi o nieuporządkowanych skłonnościach będzie zawsze multum, popyt będzie i tak, a jeśli osłabnie - spadną ceny, na czym skorzysta każdy. Ty jednak zatroszcz się najpierw o siebie - nie mając pieniędzy nie możesz nikomu nimi pomagać.

3. oszczędzanie - powinno być wydatkiem

ograniczywszy konsumpcję, zyskujesz nie tylko więcej czasu na inne zajęcia (np. w obrębie rodziny), ale i pieniądze, których nie wydałeś. Możesz więc zacząć je oszczędzać.

3.1. jak nie oszczędzać i dlaczego?

tak, jak napisałem na początku - oszczędzanie nie polega na odkładaniu pieniędzy do słoika, bądź zakopywaniu w kuferku w ogrodzie. Takie oszczędzanie jest zagrożeniem samo w sobie. W ten sposób pieniądze nie są wykorzystywane wcale, bez pożytku. Na dodatek zjada je inflacja, którą funduje nam bank centralny, bądź spadek ilości surowców. Więcej - taki rodzaj pożytkowania środków potępia nie tylko Pan Jezus w Ewangelii (pamiętasz przypowieść o talentach?), ale i Kościół w późniejszym nauczaniu o "nieuprawnionej akumulacji" (na marginesie - polecam Ci przejrzenie dokumentów Kościoła, encyklik, konstytucji apostolskich - nie tylko w tym temacie, ale i w każdym innym, są zazwyczaj bardzo tanie. Od przedwczoraj możesz je kupic za pośrednictwem Pogadnek tutaj: http://gloria24.pl/ksiazki.php?akcja=spis_pozycji&g_id=14&iKatId=14?a=002165

4. inwestycje - oszczędzanie jako wydatek

oszczędzanie będące równocześnie wydatkiem polega na puszczeniu pieniądza w obieg (tak jak zrobili to dwaj dobrzy słudzy z przypowieści). Proste założenie bezpłatnego bezpłatnego konta, lokaty, bądź otwarcie rejestru na funduszu inwestycyjnym, czy zakup polisy inwestycyjnej, czy wreszcie otwarcie rachunku w domu maklerskim - to wszystko nie jest "nieuprawnioną akumulacją". Dlaczego? Dlatego, że w ten sposób oszczędzając dajesz możliwość użycia własnych pieniędzy dla lepszych lub gorszych celów.

Jeśli zakładasz konto lub lokatę - pożyczasz swoje pieniądze bankowi, a on wykorzysta je na akcję kredytową. Dzięki kredytowi powstanie być może jakaś innowacyjna firma, albo ktoś kupi nieruchomość, o której marzył. Ty nic nie tracisz (chyba, że upadnie bank - ryzyko jest zawsze, np. twój słoik może być dziurawy a pieniądze może zjeść pleśń), a pieniądze mogą być dobrze wykorzystane.

Jeśli inwestujesz w papiery wartościowe czy to za pomocą rachunku maklerskiego, czy przez fundusze inwestycyjne (TFI) - wówczas inwestujesz w rozwój emitentów, czyli firm odsprzedających trochę siebie najczęściej po to, by móc sfinansować jakieś nowe przedsięwzięcie. Bez Twoich pieniędzy nie byliby w stanie tego zrobić... Temat jest tym ważniejszy, że znajdujemy się obecnie w trendzie spadkowym... który jest wbrew pozorom najlepszą okazją do zaczęcia przygody z inwestowaniem (o czym szczegółowo dowiesz się w późniejszych Pogadankach)!

4.1. zagrożenia na terenie inwestycji

także i tu czekają Cię zagrożenia. Przede wszystkim brak profesjonalizmu - pod wpływem wszelkiej maści "doradców" inwestycyjnych, którym zależy jedynie na prowizji, możesz łatwo zapomnieć o podstawowej zasadzie - że Twoje działania na każdym polu, jeśli je chcesz ofiarować Bogu, powinny być doskonałe, jak najlepsze. Nie możesz więc odwalać fuszerki i zdać się na kogoś, kto wzbudził Twoje zaufanie tylko dlatego, że występuje pod krawatem i ma żel na włosach. Jeśli zabierasz się za inwestowanie nie mając bladego pojęcia o gospodarce w ogóle, a o rynku kapitałowym w szczególności - jesteś wspaniałym celem dla naciągaczy, którzy pracują na prowizję i są tylko naciągaczami. Nie zrozum mnie źle - nie każdy, kto pracuje za prowizję jest naciągaczem, ale bądźmy realistami. Po grzechu pierworodnym ciężej się opanować, niż powściągnąć... Przejrzyj więc linki, które polecam - znajdziesz tam wiele serwisów na temat rynku kapitałowego i ekonomii w ogóle. Poszukaj książek na ten temat - bądź przekonany, że nie ma to jak wiedza, którą się kupuje. Z myślą o tym wybrałem nową książkę miesiąca - Inwestowanie pieniędzy w praktyce, poniżej polecę jeszcze parę innych. Jeśli nie wyposażysz się w wiedzę, albo kogoś zaufanego, kto wiedzę poradzi i zechce Ci doradzić - nie myśl, że składasz Bogu w darze doskonałe dzieło. Do roboty!

5. rozszerzenie

rozszerzeniem tej Pogadanki są nie tylko fora internetowe nt. oszczędzania i inwestowania (korzystanie z nich wymaga wielkiej ostrożności i wiedzy - wbrew pozorom), portale i serwisy temu zagadnieniu poświęcone, ale i książki, oraz szkolenia w tym zakresie.

5.1. szkolenia

Jeśli chodzi o szkolenia, niedługo w kilku miastach Polski odbędzie się konferencja Myśleć jak milionerzy. Poza tym, częste i dobre szkolenia organizuje Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

5.2. Portale, serwisy

te, których ja używam, znajdziesz w polecanych linkach. Najbardziej przydatne, to http://stooq.com/, http://gpwinfostrefa.pl/ i http://parkiet.com/.

5.3. książki

Kompletnym laikom polecam następującą pozycję z wydawnictwa Złote Myśli (resztę znajdziesz w polecanych linkach po lewej stronie):

Praktyczny poradnik dla poczatkujacych inwestorow.html

oraz bezpłatnego e-book'a:

Zarobić na kryzysie

Tym, którzy mieli więcej do czynienia, polecam przede wszystkim "Inteligentnego inwestora" Benjamina Grahama (widziałem w którejś księgarni internetowej polską wersję) oraz bardziej specjalistyczne pozycje ze "Złotych Myśli", które znajdziesz w polecanych linkach z lewej strony.

Nie zapomnij jednak o podstawowej rzeczy - wszystko to musi być poświęcone Bogu i podporządkowane życiu wewnętrznemu, dlatego nie możesz zaniedbać życia sakramentalnego, lektury duchowej, rachunku sumienia... Dlatego też w najbliższym tygodniu przedstawię Ci pewien pomysł, który od zawsze, a ostatnio za radą św. Józefa Sebastiana Pelczara wykorzystuję w swoim życiu.

6. może już czas...?

może już czas założyć konto, lokatę lub zacząć inwestować? Na razie tylko polecę Ci parę produktów, w późniejszych Pogadankach omówię każdy z nich. Zwróć szczególnie uwagę na produkty mBanku - moim zdaniem rewelacja, szczególnie Supermarket Funduszy Inwestycyjnych.

Supermarket Funduszy Inwestycyjnych

Lokaty w mBanku

bezpłatne konto

7. co dalej?

w najbliższym czasie omówimy kolejne zagadnienia z dziedziny wydatków. Po pierwsze "moralny wymiar wydatków", czyli wagę nie tylko tego co i w jakich ilościach kupujesz, ale i u kogo. Po drugie zaś, przejdziemy do długo wyglądanego wątku: "jak inwestować?", który stanowi sedno Pogadanek.



poniedziałek, 30 czerwca 2008

[5 VII 2008] Nowa książka miesiąca i plan Pogadanki nr 4

Nowa książka miesiąca

w ostatnim miesiącu, rolę książki maja/czerwca pełniła książka BOGATY STUDENT. W tym miesiącu polecam inną, też z dziedziny finansów: Inwestowanie pieniędzy w praktyce - książka, która z grubsza omawia różne możliwości dostępne na polskim rynku (od funduszey inwestycyjnych, przez akcje i obligacje, aż po derywaty, czyli instrumenty pochodne i FOREX).

Jest to pozycja potrzebna z jednego, podstawowego względu - człowiek nie mający rozeznania, nawet zgrubnego w tym, czym jest rynek i jakie są jego możliwości (prócz tego potrzebuje jeszcze obeznania z makro- i mikroekonomią, to jasne), nie jest w stanie zorientować się, że miglanc z Expandera, czy Open Finance plecie duby smalone o stu milionach, które można zarobić w miesiąc kupując od niego jakiegoś gniota, za którego akurat ma największą prowizję. Po prostu. Do doradcy nie idzie się po wiedzę. Do doradcy nie idzie się też po poradę. Do doradcy idzie się, żeby kupić w oparciu o wiedzę własną, która jest w stanie ocenić tę, którą przemycić chce doradca.

W części poświęconej inwestycjom na pewno nie powiemy wszystkiego, dlatego myślę, że warto wyposażyć się w osobną literaturę. Zresztą nie taki jest też główny cel Pogadanek. Jednym słowem - na lipiec rekomenduję Inwestowanie pieniędzy w praktyce

plan Pogadanki nr 4

miło mi poinformować, że Pogadanka nr 4 już prawie gotowa! Pojawi się dokładnie jutro, tymczasem można sobie obejrzeć jej plan:

1. zarabiasz po to, by wydawać...

2. rodzaje wydatków

2.1.konsumpcja

2.1.1. ograniczanie konsumpcji - powody

2.1.2. co by było gdyby...?

3. oszczędzanie - powinno być wydatkiem

3.1. jak nie oszczędzać i dlaczego?

4. inwestycje - oszczędzanie jako wydatek

4.1. zagrożenia na terenie inwestycji

4.2. co dalej?

[30 VI 2008] Aneks do Pogadanki nr 3

ostatnie Pogadanki...
ostatnio opisałem parę sposobów oraz powody, dla których powinienno zależeć Ci na zwiększeniu swoich dochodów. Mam jednak nadzieję, że zbytnio Cię nie nakręciłem, niedobrze byłoby gdybyś nie zachował pewnego umiaru.
co powinieneś wiedzieć?
przede wszystkim to, o czym napisał św. Józef Sebastian Pelczar w swoich Rozważaniach o życiu kapłańskim, w jednym z ostatnich rozdziałów. Troska o rzeczy doczesne nie może być nadmierna... Jeżeli myślenie o pieniądzach zajmuje Ci każdą wolną chwilę, a po jakimś czasie obserwujesz, że brakuje Ci czasu nawet na krótki wieczorny rachunek sumienia, nie mówiąc o codziennym Różańcu, a przede wszystkim Mszy Świętej... to zbierz się wreszcie w sobie, zainwestuj w porządne rekolekcje (polecam Ci te: http://www.dworek.org.pl) i postaw się duchowo na nogi. Inaczej nawet nie myśl o zarabianu - staniesz się kolejnych smutnym chciwcem, który tylko marzy o pieniądzach, a nie jest nie tylko w stanie zarobic ich porządnej ilości, a tą którą jest w stanie - nie umie się podzielić...
Zarabianie potężnej ilości pieniędzy to tylko jeden z wielu Twoich celów, który jeśli staje na drodze do powołania w innych dziedzinach - np. niszczy Twoją rodzinę - powinien być przeformułowany.

niedziela, 29 czerwca 2008

[29 VI 2008] Pogadanka nr 4 zbliża się...

najbliższa Pogadanka...
odbędzie się jutro - wczoraj nie mogłem popisać ze względu na organizację moich urodzin, które się szczęśliwie i hucznie odbyły! Zabawa potrwała do rana, ostatni gość odjechał o 8:24. Jednym słowem, pieniądze należy dobrze wydawać... o czym przeczytasz już w najbliższej Pogadance, w któej zajmiemy się właśnie wydatkami (tę Pogadankę poprzedzi zaś krótki aneks do poprzedniej).
przy okazji zwracam uwagę...
...na możliwość doładowania telefonu za pośrednictwem Pogadanek Inwestorskich, tj. Programu Partnerskiego mBanku, w których uczestniczą. Czytelnik doładowuje, blog dostaje z tego ociupinkę, a mBank zarabia mniej... Czytelnik robi to regularnie, mówi znajomemu, co i jak... blog dostaje parę ociupinek, a mBank zarabia mniej... Możliwość doładowania do wszystkich operatorów - więc myślę, że warto.
Dlaczego o tym mówię? Aaa... by tego się dowiedzieć - polecam Pogadankę Inwestorską nr 3!
Banner doładowań jest po prawej stronie, a link bezpośredni poniżej (jeśli doładowujesz telefon - nie zapomnij dodać tej strony do ulubionych!):

piątek, 20 czerwca 2008

[20 VI 2008] pogadanka nr 3 - ekspansja przychodów

przeprosiny
wybaczcie, ale ostatnio nie miałem ani trochę czasu na pogadanki w związku z wiadomymi zajściami związanymi z dezinformacją Gazety Wyborczej oraz w związku z działalnością naukową. Dziś już wracam do pisania, PI_3 przed Tobą, a jutro najpewniej pojawi się kolejna częśc.

1. dlaczego ekspansja?
w ostatnich pogadankach napisałem, że powinieneś zarabiac jak najwięcej - chociażby ze względu na Twoich bliźnich. Nie myśl, że przez ten czas zmieniłem zdanie. Bynajmniej.

Zarabiac musisz najwięcej, ile się tylko da z tego względu, że jesteś do tego powołany - jesteś powołany do bycia coraz lepszym, masz obowiązek rozwijac swoje talenty. Dzięki temu zaś - w normalnych warunkach - powinieneś też więcej zarabiać.

Argument za tym, by zarabiac więcej nie opiera się jednak jedynie na samym tym, by nie marnowac Bożych darów. Więcej - jeśli wiąże się z nimi wynagrodzenie, a tak jest - to dzięki niemu masz szansę realizowac dalsze elementy swojego powołania. Myślę tu o dobroczynności, o powoływaniu do życia pożytecznych inicjatyw, o wspieraniu istniejących, etc. Mając pieniądze - masz o wiele większe możliwości do czynienia dobra, niż gdybyś ich nie miał. Oczywiście, nie mając ich - też możesz wiele zrobic, czy to modlitwą, czy własną pracą - ale jeśli masz możliwośc: rób jedno, a drugiego nie zaniedbuj.

2. sposoby powiększania przychodów
jest wiele sposobów na to, by powiększyc swoje przychody. Kilka z nich, które znam, wymieniam i opisuję poniżej.

2.1. dobra praca
przede wszystkim dobrze pracuj tam, gdzie już pracujesz. Teoretycznie, za lepszą pracę, powinieneś byc lepiej wynagradzany - w związku z tym najpierw zwiększaj swoją wydajnośc, jakośc swojej pracy, solidnośc. Inna sprawa - zakomunikuj swoje preferencje pracodawcy. Pisałem o tym już w zeszłej Pogadance - bez wzajemnej komunikacji, rynek przestaje działac.

Jeśli chcesz zarabiac więcej - postaraj się dojśc z pracodawcą do kompromisu. Widzisz, że GUS poublikuje dane o wzroście płacy realnej - użyj tego jako argumentu. Zaszły jakieś okoliczności wpływające na opłacalnośc Twojej pracy? Powiedz o tym. Bo widzisz - tu wracamy do komentarza Jana Andrzeja spod ostatniej Pogadanki - nie może być tak, że praca jest czynnikiem destrukcji dla Twojego życia, dla ważnych jego aspektów... Musisz pracować na tyle wydajnie i być tak wynagradzanym, by podołać całości Twojego powołania. Powtarzam - całości.

2.2. większe zmiany
jeśli pracodawca pozostaje nieczuły na sugestie - może pora zacząc szukac innej pracy? Pisałem już o tym w zeszłej Pogadance - rezygnacja z pracy to ważny element rynku.

Nie rezygnuj z pracy od razu, zacząc szukac możesz jeszcze wtedy, gdy pracujesz. Kup gazetę z ogłoszeniami, wrzuc swoje CV do jobpilot.pl albo pracuj.pl, a żeby przyspieszyć poszukiwania - zaopatrz się może w E-book'a nt. metod szukania pracy, pójdź na jakiś kurs, który wzbogaci Twoje kompetencje (języki, komputery, etc.)... wszystko to możesz przecież zrobić ciągle pracując. Być może będzie wymagało to wyrzeczeń, ale cel jest tego warty.
Nie bój się zainwestować w to trochę pieniędzy... Każdego ogarnia jakieś fałszywe skąpstwo i zaczyna naprawdę poważne i niezbędne wydatki traktować jako ekstrawagancje. Ja podobnie - na początku mojej przygody z giełdą, myślałem, że nie będzie mi potrzeba serwisu informacyjnego, porządnego liźnięcia kilku zagadnień (a to kosztuje). Zawiodłem się, tak jak i Ty się zawiedziesz, myśląc, że nie trzeba Ci żadnej książki, profesjonalnej porady, etc. Jeśli poważnie traktujesz swoje zamierzenia - wsadź w nie poważnie pieniądze.

2.3 własna działalnośc?
jeśli nie zmiana pracy, to może własna działalność gospodarcza? Jeśli możesz świadczyć te usługi, które świadczysz swojemu pracodawcy, bezpośrednio klientom, jeśli mógłbyś robić to lepiej, jeśli masz jakiś pomysł i wydaje Ci się, że będzie to coś nowego na rynku - naprawdę rozważ założenie firmy. Wbrew pozorom nie jest to tak skomplikowane, jak mógłbyś wyczytać z gazety, wiem co mówię.
Oczywiście już na wstępie rozstań się z myślą, że od pierwszego dnia wszyscy będą kupować Twoje produkty lub usługi. Brzmi to banalnie - ale musisz na to ciężko zapracować. Dlatego przygotuj się do tej decyzji dobrze - pytaj znajomych przedsiębiorców o to, co Cię ciekawi, może wejdź w kontakt z jakąś instytucją wspierającą przedsiębiorców, pójdź na płatne, czy bezpłatne szkolenie (np. bezpłatny Kurs pisania biznesplanu), kup jakąś dobrą książkę na ten temat... Tak jak i wyżej - nie bój się zainwestować w fazę przygotowawczą. Ciężko w tej kwestii przesadzić - ludzie mają raczej skłonność do uważania, że jakoś to będzie i im jako pierwszym na ziemi uda się zrobić wszystko genialnie od samego początku.
Jako samodzielnego przedsiębiorcę, czeka Cię też - czy raczej przede wszystkim - praca nad sobą i zrobienie z tej przygody, prawdziwej Bożej przygody, czegoś, co poprowadzi Cię do zbawienia - dlatego nie tylko najpierw rozeznaj, czy jesteś do tego powołany, jeśli tak - nie możesz stracić z oczu paradygmatu, który tu opisuję. Będzie o tym nie tylko niżej, ale i w całych Pogadankach.

2.4. dochód pasywny - jego rodzaje
inny sposób na zwiększenie swoich dochodów - prócz zwiększenia wydajności, czy dochodowości własnej pracy, czy założenie własnej firmy - to wykreowanie pasywnych dochodów. Więcej o nich możesz poczytać w książce Roberta Kiyosaki'ego. Facet być może jest nieco walnięty i skupia się na nakręcaniu na zarabianie (pisałem o tym w poprzedniej Pogadance), ale myślę, że w dobry sposób wyjaśnia o co chodzi. Ta książka inspiruje wielu ludzi, sam spotkałem się z niejednym jej wyznawcą. Tobie nie powinna zaszkodzić, tj. nakręcić Cię nieumiarkowanie - jeśli trzymasz się tego, o czym piszę już od trzech Pogadanek.
Poniżej omówię parę rodzajów dochodów pasywnych, z którymi sam mam do czynienia i o których mogę Ci coś powiedzieć z własnego doświadczenia, bądź w ich zakresie coś doradzić. Czym jest dochód pasywny? To taki dochód, którego ciągłe generowanie nie wymaga pracy - np. włożenie na swoją stronę reklam typu CPC, albo oferty książek z programu partnerskiego, które ludzie będą kupowali bez Twojego udziału, np. kiedy śpisz.
2.4.1. odcinanie kuponów
mam tu na myśli wszelkie inwestycje na różnych rynkach i czerpanie korzyści ze sprzedaży instrumentów po cenie wyższej, niż się kupiło. Może być więc mowa zarówno o monetach kolekcjonerskich, akcjach, jednostkach uczestnictwa TFI, obligacjach, kontraktach terminowych i innych instrumentach. Kupujesz i sprzedajesz.
Jeśli to oczywiście potrafisz - bo wbrew pozorom sprzedać drożej, niż się kupiło nie jest łatwo. Albo więc będziesz traderem sam dla siebie - założysz więc sobie rachunek inwestycyjny w którymś z biur maklerskich, albo oddasz swoje pieniądze w zarządzanie ludziom, którzy teoretycznie są od Ciebie w tym lepsi - czy to w Towarzystwie Funduszy Inwestycyjnych (TFI), czy w ramach usługi asset managament w którymś z biur maklerskich.
Ten temat będzie wprawdzie tutaj wałkowany - będzie on stanowił klu całych Pogadanek (przejrzyj Wprowadzenie, pisałem tam o tym) - ale już teraz polecam Ci Supermarket Funduszy Inwestycyjnych, o którym też sporo napiszę, bo jest jednym z tych produktów, które lubię najbardziej - pasuje do mojej osobowości.
2.4.2. PP
inna kwestia, to Programy Partnerskie. Polegają na tym, że promujesz w internecie produkty jakiejś firmy. Sam jestem uczestnikiem kilku programów - inaczej nawet nie znałbym za bardzo tego, wszystkiego, co mogę Ci polecić. Jasne, sam poznaję wiele rzeczy dla siebie - bo dużo działam, dzięki czemu zdobywam doświadczenie w wielu dziedzinach... A jeśli już coś znam, a na poleceniu tego mogę zarobić - w świetle tego, co uważam - mam obowiązek na tym zarobić.
Są różne programy partnerskie - od programów prowadzonych przez wydawnictwa, po banki i inne firmy, np. bukmacherskie. Ja promuję to, co znam i co poleciłbym na sucho (tj. bez perspektywy zarobku) - i jeśli zamierzałbyś zwiększyć swoje przychody przez prgramy partnerskie (bo masz jakąś ciekawą stronę w internecie) - polecam Ci to samo. Nie polecaj ani byle czego, ani tego, czego nie znasz - zresztą to nieuczciwe.
Pomyśl o tym chwilę z naszego punktu widzenia - nie masz zarabiać za wszelką cenę. Twoja praca ma być doskonała i miła Bogu - nie ofiarowuj Mu byle czego. Angażujesz się w program partnerski, chcesz coś polecić - sprawdź to na tyle, byś miał pewność, że polecając coś, wykonałeś za swojego klienta, czytelnika, pracę wstępną - i nie wciskasz mu kota w worku.
O samych programach poczytać możesz w tej książce: Programy partnerskie w praktyce, albo szerzej o samym e-biznesie (PP dotyczą zazwyczaj internetu) w książce pierwszego polskiego internetowego milionera Piotra Majewskiego, Czas na e-biznes (jeśli masz więcej pieniędzy - możesz pójść na prowadzone przez niego szkolenia o tym samym tytule: Czas na e-biznes).
Myślę że warto - wielu bowiem uważa, że dochód pasywny przyjdzie sam i popełnia szkolne błędy, potem popada w marazm i... przeklina programy partnerskie na czym świat stoi. Lepiej włożyć na początku kilkanaście złotych, by później nie przeżywać frustracji z powodu zawiedzionych nadziei. Jeśli sprawę traktujesz poważnie... to już wiesz z powyższych akapitów, że warto włożyć w to na wstępie zarówno poważną pracę, jak i poważne pieniądze.
Programy, które mogę Ci polecić:

Program partnerski nexto.pl

i inne, które wymieniłem w pasku po lewej stronie, na górze - do wyboru, do koloru.

2.4.3. starocie
a może masz w domu starocie, monety, obrazy, do których przyzwyczaiłeś się na tyle, by uznać je za śmiecie, podczas gdy na rynku mogą prezentować jakąś wartość... Sprawdź w garażu, czy nie ma tam przypadkiem starych książek, za które dadzą Ci w antykwariacie fortunę, albo czy u babci w piwnicy nie ma przypadkiem carskich rubli... Tobie może się nie przydać, ale możesz to sprzedać - jeśli nie dziś, to drożej - kiedy indziej.
Bądź jednak świadom tego, że wycena u numizmatyka, czy antykwariusza zawsze będzie zaniżona... Najpierw rozejrzyj się za kimś zaufanym, albo książką na temat wyceny tego typu rzeczy, by nie sprzedać skarbu za psi grosz.

2.4.4. mini-biznes
a może mini-biznes w sąsiedzkim gronie? Dopóty, dopóki nie stanowi głównego źródła utrzymania, nie jest to działalność gospodarcza podlegająca opodatkowaniu. Może jesteś w stanie zrobić dobry kompost dla sąsiadów? Może masz dwuosobowy rower, który mógłbyś wypożyczyć dzieciom sąsiada... Niekoniecznie wszystko za pieniądze, ale niekiedy taki układ jest do zaakceptowania nawet między sąsiadami.
2.4.5. reklamy kontekstowe
wracając do internetu. Jeśli masz jakąś stronę - wrzuć na nią reklamę kontekstową, AdSense, czy AdKontekst. Polega ona na tym, że właściciel strony zarabia na kliknięciach użytkowników strony w reklamy - z tego względu nazywana jest reklamą typu CPC - cost-per-click. Nie każdy klik jest ważny oczywiście (np. jak ktoś nie spędzi nawet sekundy na stronie reklamowanej, to nie myśl, że ktokolwiek Ci za to zapłaci), ale sprawa może przynieść naprawdę porządne dodatkowe pieniądze. Wystarczy, że będziesz miał sporo użytkowników i reklamę dopasowaną do ich zainteresowań - zawsze ktoś będzie ciekaw i kliknie. Jak zwykle - warto o tym poczytać, np. książkę pt. Tajniki reklamy kontekstowej. Lepiej zawczasu dowiedzieć się, jakie błędy możesz popełnić, zamiast popełniać je w nieskończoność i po długich miesiącach frustracji odkrywać je mozolnie, jeden po drugim.
Jak widzisz - także na moich blogach jest reklama kontekstowa AdKontekst - bardzo ją sobie cenię.
2.4.6. podsumowanie
jak widzisz, sposobów na wygenerowanie dodatkowych przychodów jest dużo - możesz być zarówno rekinem giełdowym, skromnym ciułaczem posyłającym co miesiąc kilkadziesiąt, bądź kilkaset złotych na fundusz inwestycyjny, jak i skromniutkim webmasterem, którego strona cieszy się powodzeniem, a który dla sportu robi sąsiadom kompost. Pamiętaj jednak o tym, że dodatkowy dochód - dochód pasywny, to sprawa dodatkowa. Zajmij się przede wszystkim podstawowym źródłem dochodów. Później zajmij się ekspansją, gdzie zastosujesz wszystko to, co pomaga Ci już teraz. Jednym słowem - nie zabieraj się za realizowanie Pogadanki nr 4, bez wcielenia w życie refleksji z Pogadanki nr 3.

3. pamiętaj!

o jednym pamiętaj ciągle. Na nic zdadzą się Twoje wysiłki, bez życia sakramentalnego, bez życia wewnętrznego, które będzie jego owocem. Nie żałuj czasu na modlitwę (jest takie powiedzenie zbyt jestem zajęty, by żałować czasu na modlitwę), na lekturę duchową! Te trzy elementy muszą być obecne w Twoim życiu na co dzień. Dzień po dniu.

W zachowaniu tego stanu pomogą Ci jedne z moich ulubionych książek z dziedziny duchowości, napisane przez bliskiego mi świętego, założyciela Opus Dei, św. Josemarię Escrivę de Balaguera. Droga, Bruzda i Kuźnia oraz Przyjaciele Boga - te dwie książki polecam przede wszystkim. Najwyższa możliwa rekomendacja, zaraz po Piśmie Świętym. Czytam codziennie, myślę, że i Ty powinieneś narzucić sobie ten zwyczaj.

Inaczej staniesz się zgorzkniałym chciwcem... który co rano myśli o pieniądzach... i łudzi się, że Pan Bóg i wiara mają z tym cokolwiek wspólnego.

4. lektura uzupełniająca

dużo tego w tym tygodniu... ale i temat jest obszerny. Przejrzyj te pozycje - zarówno polecane w tekście, jak i jako lektury uzupełniające. Warto wiedzieć więcej. Za darmo zaś wielu rzeczy po prostu się nie dowiesz.