czym są cotygodniowe Pogadanki Inwestorskie?
Pogadanki Inwestorskie - to miejsce, gdzie poznasz nowatorskie, choć tak naprawdę odwieczne spojrzenie na aktywność ekonomiczną i finanse... spojrzenie okiem wierzącego. Główne zadanie sobotnich Pogadanek polega na wskazaniu paradygmatu, w którym poruszać się należy. Moim zdaniem.
Prócz tego, będę starał się dać Ci solidne podstawy do samodzielnej działalności gospodarczej, inwestycyjnej - słowem do parania się finansową stroną życia. Wszystko to, bez czego nie warto iść do doradcy, maklera, czy private bankera.
Niekiedy polecę Ci jakiś produkt z mojego minibiura usług finansowych - to, co uznam za wartościowe. Decyzję zawsze uzasadnię, żebyś wiedział dlaczego mówię akurat o tym.
Innym razem - gdy znajdę coś ciekawego - polecę Ci którąś z gazet z kiosku albo książkę z mojej księgarenki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inwestowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inwestowanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 października 2009

Apartament w Albanii - żyła złota? Niewykluczone...

Mail
Odebrałem ostatnio maila, który skłonił mnie do podjęcia tzw. szybkiego serczu, który mnie olśnił. O co chodzi? O informację nt. wydania książki pt. Jak kupować nieruchomości poniżej ich wartości rynkowej?. Czego dotyczył szybki sercz i dlaczego był odkrywczy? O tym poniżej.

Ideał okazji inwestycyjnej...
Pamiętam, gdy przed paru miesiącami, ba – prawie przed rokiem – odbywałem prywatną rozmowę na temat rynku akcji. Moja rozmówczyni była przerażona spadkami, jakich areną był rynek, ich wielkością i długotrwałością. Rozważaliśmy sensowność wejścia na rynek. Ja upierałem się przy zdaniu, że im więcej się mówi na temat krachu i beznadziejnej perspektywy na przyszłość, tym lepiej – i że w danym momencie (był styczeń) warto powoli wchodzić w akcje, rozkładając rzecz np. na kwartał (o tym dlaczego warto inwestować pomału, piszę w artykule poświęconym procentowi składanemu). Zresztą na Pogadankach Inwestorskich dawałem wyraz swojemu kontrariańskiemu podejściu też parę razy. Emocje zwyciężyły, moja rozmówczyni uznała, że ryzyko straty jest zbyt duże.
Po pół roku od rozmowy mogłem z uśmiechem stwierdzić, że... swoją rozmowę toczyliśmy w okolicach dołka ostatniej fali spadkowej! Wejście, nawet jednorazowe w tamtym momencie oznaczałoby zysk większy niż 60% (przy odpowiednim portfelu można było zyskać kilkaset procent) – przy zaangażowaniu w same akcje. Podobnie zresztą z TFI (wciąż polecam Supermarket Funduszy Inwestycyjnych jako idealne narzędzie do tego – pisałem o tym jakiś czas temu na Pogadankach) – niektóre świetnie wykorzystały korektę wzrostową.
Podsumowując – okazało się, że moja rozmówczyni straciła idealną okazję inwestycyjną – stan wyprzedania rynku, po którym następuje długotrwały ruch wzrostowy. Na taką sytuację inwestorzy czekają od kilku, do powyżej 5 lat! Unikat!

Ideał nieruchomościowy
Wracam do wspomnianej książki niejakiego Marcina Marczaka. Otóż, przypomniała mi moje ostatnie myśli na temat nieruchomości. Zastanawiałem się swego czasu, gdzie najbliżej Polski znajduje się rynek będący w momencie rozwoju, w jakim Polska była przed dwudziestu laty. Myślałem o Afryce, Uralu. Jeśli nie czujecie wagi tego porównania – zapytajcie rodziców. Grunty, które w 1989 roku kosztowały grosze, dziś dają swoim właścicielom kilkaset, bądź kilka tysięcy procent zwrotu! Swoją rolę w tym procesie pompowania nieruchomości odegrała sama zmiana ustroju gospodarczego, ale i inwestycje dotowane przez Brukselę.
Dostałem więc informację o tej książce, przyjrzałem się opisowi pozycji, z którego wynika, że Autor zajmuje się doradzaniem i pośrednictwem przy kupnie nieruchomości w Bułgarii, Albanii i Egipcie (zarządza firmą Foxestate). Najbardziej zastanowiła mnie Albania.
Rozwinąłem temat na dwóch ulubionych forach internetowych i uzyskałem jedną bardzo ciekawą odpowiedź... Brzmi ona następująco:

Kup ziemię w Albanii nad morzem a nie stracisz.
Jak Ty się nie dorobisz, to zostawisz kawał dobrej lokaty dla potomków.
Albania to teraz taka Polska 20 lat temu, za 20 lat Unia Europejska wyciągnie Albanię za uszy.
Najpierw stworzą wolną gospodarkę, rozkradną ich banki, najlepsze ośrodku lokalizacyjne, wejdą zachodnie koncerny i zaczną robić interesy.
Ostatni dziewiczy rejon niezagospodarowany turystycznie nad Adriatykiem.
Prognozowana przebitka z inwestycji - tysiące %

Czyżby Albania była rzeczywiście drugą Polską sprzed 20 lat? Jeśli tak, mam nadzieję, że run na Albanię dopiero się zaczyna, bo jeszcze przez długi czas nie będzie mnie stać na kupno tam czegokolwiek. Tych, których stać – a proszę wziąć pod uwagę, że mieszkania czy działki na pewno są tam znacznie tańsze niż u nas – niech zeksplorują temat i meldują się z powrotem. Chyba i Jak kupować nieruchomości...sam Autor idzie po linii „wzrost cen nieruchomości w oparciu o inwestycje UE”, bo jednym z rodziałów jest właśnie „Efekt Unii Europejskiej”.

Poza tym...
z tego samego wydawnictwa polecam przy okazji najnowszą książkę Cebulskiego, o której napisałem sążnistego posta.

Akcje...
a jeśli chodzi o akcje – wciąż uważam, że są warte uwagi. Dlatego polecam zarówno odnośny tekst z Pogadanek Inwestorskich na temat rozpoczynania inwestowania, oraz strategię opisaną na procencie składanym. Cóż sam mogę powiedzieć przed metą tzw. kryzysu? Ze swoich poczynań jestem bardzo zadowolony. Kryzys i krach na GPW kończy się dla mnie ostatecznie bardzo miło. Na rachunku maklerskim od 2 lat nie dokonałem żadnej transakcji, natomiast w portfelu TFI dokonywałem jedynie zakupów.

psychologia inwestora
Pisałem na początku o tym, że moja rozmowa na temat rynku akcji trafiła na minimum rynkowe. To sprawa dość ciekawa, choć w chwili rozmowy miałem nadzieję, że właśnie tak będzie. Temat psychologii inwestowania zgłębiłem przy okazji pisania pracy rocznej na socjologię, która ma teraz szansę stać się moim licencjatem, a niewykluczone także, że wyjdzie jako książka. Roboczy tytuł: Magia i racjonalizm w decyzjach inwestorów indywidualnych. Będą chętni?






poniedziałek, 5 października 2009

[ogłoszenie] AT Day we Wrocławiu

Zaprzyjaźniona Księgarnia Maklerska.pl informuje:

Tym razem kolejna edycja AT Day odbędzie się 17 października (sobota) we Wrocławiu. Organizatorem jest Stowarzyszenie Analityków Technicznych Rynków Finansowych, którego pomysłodawcą i twórcą jest Paweł Śliwa.

Gośćmi specjalnymi na szkoleniu będą Mariusz Ambroziak oraz Jarek Augustynowicz, który w konkursie Parkiet Challange 2009 osiągnął stopę zwrotu z kapitału w wysokości 100%. .

Pełny program szkolenia oraz inne niezbędne informacje znajdują w poniższym pliku w formacie pdf lub na stronie internetowej www.satrf.org.

Ważne informacje o szkoleniu.

Koszt szkolenia to 100 zł. Szkolenie jest przedsięwzięciem non profit. Wpisowe ma na celu pokryć tylko koszty organizacji.

Szkolenie jest świetną okazją do podniesienia swoich umiejętności inwestycyjnych oraz kontaktu z innymi inwestorami.

Serdecznie zapraszamy.


----

Jednocześnie zapraszamy Państwa do oddania głosu na Najlepszą Książkę dotyczącą inwestowania. Tworzony ranking ma na celu wytypować najbardziej wartościowe pozycję o giełdzie i inwestowaniu.

Głos można oddać na naszej stronie www.




niedziela, 26 października 2008

[Pogadanka nr 9]: Fundusze inwestycyjne, cz.2

3. Co i jak wybrać?
Rozpoczęcie inwestycji giełdowych poprzez TFI – poza etapami, które już opisaliśmy – wymaga wybrania instrumentów, w które lokujemy oszczędności. Rysują nam się tu trzy możliwości.

3.1. Samodzielne budowanie portfela
Po pierwsze, możesz otworzyć sobie rejestry w dowolnej ilości TFI. Na rynku jest ich kilkadziesiąt, każde oferuje o kilka funduszy – aby ochronić środki od błędu jednego zarządzającego, możesz powierzyć je kilku. Ale i z innych powodów – być może jedno TFI ma dobry fundusz akcji zagranicznych, drugie zaś wybija się w klasyfikacji funduszy surowcowych – wówczas budowa całego portfela zaangażowanego na kilku rynkach może opierać się właśnie na kupowaniu jednostek uczestnictwa funduszy kilku TFI.
Choć brzmi to dobrze, nie jest to najlepsza z opcji ze względu na to, że w ten sposób, będąc klientem kilku TFI, w każdym mając średnie zaangażowanie, ponosisz wysokie opłaty manipulacyjne (zazwyczaj maleją wraz z ilością środków zgromadzonych w TFI). Możesz je zmniejszyć zobowiązując się do wpłacenia rocznie jakiejś kwoty minimalnej – tego typu produkt w BPH TFI nazywa się Indywidualnym Planem Systematycznego Oszczędzania, w innych TFI obowiązują inne nazwy. W zamian za zobowiązanie wpłacenia min. 600 zł rocznie przez bodajże pięć lat, TFI obniża opłatę manipulacyjną. Wbrew pozorom, nawet najmniejsza obniżka jest ważna – przy wielu wpłatach suma, którą wydałeś po latach na prowizję może być imponująca.

3.2. Supermarket Funduszy Inwestycyjnych
Kolejnym rozwiązaniem, pośrednim między samodzielnym dobieraniem składu portfela a polisą inwestycyjną, jest unikalny produkt rodzimego mBanku – Supermarket Funduszy Inwestycyjnych. Jest to produkt, dzięki któremu możesz – mając jedynie zwykłe, darmowe eKonto w mBanku i otwartą usługę SFI – nabywać jednostki uczestnictwa wielu funduszy zarządzanych przez różne TFI (krajowe i zagraniczne). W tego typu produkcie opłaty manipulacyjne nie tylko z definicji są niższe – w SFI transakcje są po prostu za darmo...!
Dla inwestora bardzo wygodna i tania możliwość zbudowania zdywersyfikowanego portfela (tj. opartego o różne klasy aktywów – od funduszy akcji, przez obligacyjne, po walutowe, etc.).
mBank służy także pomocą analityczną w budowaniu portfela – użytkownicy SFI mogą przejrzeć zarówno historyczne wyceny poszczególnych funduszy, prognozy, portfele przykładowe.

3.3. Polisy inwestycyjne
Trzecia możliwość, to polisa inwestycyjna – coś w rodzaju SFI, tylko że w formie ubezpieczenia (dla odroczenia podatku od zysków kapitałowych). W przypadku międzynarodowych firm oferujących polisy, jak Skandia, czy Generali – do wyboru mamy jeszcze więcej funduszy zagranicznych, niż w SFI. Polisę inwestycyjną zawiera się najczęściej na parę lat.
Pogadanki Inwestorskie same są posiadaczem jednej, na lat dwadzieścia! Wprawdzie wybrały wówczas Skandię – dziś zakupiłyby polisę Generali, którą pokazał im kolega, który ma ją w ofercie. Okazało się, że poziom opłat może być o wiele niższy niż w Skandii, a wśród dostępnych funduszy, unikalne FIZy, które – choć już wpłat nie przyjmują – zgodziły się zrobić wyłącznie dla klientów Generali wyjątek. Oferta jak na razie nie jest szeroko dostępna, Pogadanki Inwestorskie wiedzą jednak, gdzie ją nabyć.

4. Jak przebiega inwestycja?
4.1. Moment wejścia
Mogłoby się wydawać, że najważniejszy w inwestycji jest moment jej rozpoczęcia. Jest ważny, to nie ulega wątpliwości – lepiej bowiem kupić gdy jest najtaniej, niż na samej górce. Choć najważniejszy jest jednak moment wyjścia – warto poświęcić trochę czasu na znalezienie dogodnej chwili na otwarcie pozycji. Jeśli nasze inwestowanie traktujemy jako pracę, a pracę jako drogę do uświęcenia – musimy zrobić to dobrze. Bez zbędnego pośpiechu i w oparciu o mocne przesłanki.

4.2. Trwanie inwestycji
W czasie trwania inwestycji, gdy mamy zdefiniowane nasze zasady (o czym pisaliśmy w jednej z wcześniejszych Pogadanek), powinniśmy czuwać jedynie nad tym, by zachowywać się zgodnie z nimi. Odstępstwo może sporo kosztować – zarówno zbytni strach, jak i nonszalancja.
Trudność w dostosowaniu się do tych zasad odczuwać będziesz nawet wówczas, gdy dobrze zdefiniujesz swój profil psychologiczny i inne paramentry – bądź tego pewny. Jak w każdej dziedzinie, powściągliwość, wytrwałość w sytuacji, gdy wszystko i wszyscy mówi nam, że postępujemy bez sensu... wymagają po prostu heroizmu. Albo będzie wynikał on z obłędnej chciwości, albo będzie cnotą, w czym mają Ci pomóc Pogadanki.

4.3. Moment wyjścia
Od momentu wejścia ważniejszy jest moment wyjścia. Innymi słowy – nie jest ważne czy kupujesz taniol, czy drogo – najważniejsze jest to, czy sprzedasz drożej. Błędy popełniać możesz zawsze, ale zasady, które sobie opracowałeś sprawią, że nie będą Cię kosztowały zbyt dużo. Nawet, gdy wejdziesz na górce... sprzedać możesz już parę procent niżej, jeśli założyłeś sobie warunki wyjścia (np. ustalając wysokość maksymalnej straty).
Z jednej strony należy wystrzegać się zarówno zbyt szybkiego opuszczania pokładu (pozwól zyskom rosnąć), oraz zbyt opieszałego (tnij straty). Dobre określenie wyjścia i przeprowadzenie go to zawsze męska, bolesna decyzja.
Dlatego nie przegap czasu na przygotowanie, które zaczęliśmy opisywać w jednej z wcześniejszych Pogadanek.

5. Gdzie jest w tym Pan Bóg?
Gdzie w tym wszystkim miejsce dla Pana Boga? Zobacz, możesz poświęcić Mu swoje przygotowania, pracę którą wkładasz w to, by Twoje inwestycje miały pożądane efekty. Lekturę książek, konsultacje z innymi inwestorami, pracę nad zasadami, czy poznaniem swojego profilu. Dalej – w trakcie trwania inwestycji będziesz miał wiele okazji do ćwiczenia się w wielu cnotach ludzkich i nadprzyrodzonych (wytrwałość, spokój wewnętrzny, nadziei).
Ta dziedzina nie powinna różnić się niczym od innych obszarów Twojej aktywności – pracy, życia rodzinnego. Każdy jej element wykonuj jako doskonałe dzieło dla Boga, w końcu do tego zostałeś powołany. Dlatego też – powtarzamy to kolejny raz – nie zaniedbuj życia wewnętrznego. Regularnej modlitwy, Mszy świętej, rozmyślania, rekolekcji i lektury duchowej. To jest podstawa Twojego życia, także jako inwestora. Jeśli ten obszar sobie odpuścisz – zapomnij o tym, że będziesz w stanie przetrzymać wszystkie próby, które życie przyniesie Ci na giełdzie. Chyba, że przy życiu będzie trzymać Cię jedynie chciwość.
Nie bez kozery wspominamy tu o lekturze duchowej i ascetycznej – jest ona wielką pomocą. Najbliższa książka miesiąca będzie właśnie z tej dziedziny. Jeszcze nie ogłaszamy która to, ale jako literaturę rozszerzającą tej pogadanki podamy kilka pozycji z dziedziny duchowości.

6. Literatura pomocnicza
6.1. branżowa
6.2. duchowa (na czerwono - najwyższa rekomendacja)
św. Augustyn - Wyznania
ks. Salvatore Canals - Rozważania ascetyczne
Francois Gondran, Śladami Boga
św. Josemaria Escriva, Droga. Bruzda. Kuźnia
św. Józef Sebastian Pelczar, Rozważania o życiu kapłańskim






niedziela, 21 września 2008

[Pogadanka nr 7] Od czego zacząć inwestowanie? cz. 2

1.2.2. Przygotowanie ludzkie – praktyka
Przez praktykę rozumiemy tutaj te działania, bez których inwestowania rozpoczynać się nie powinno, ale które de facto samo inwestowanie obejmują, gdyż stanowią o metodologii podejmowania decyzji inwestycyjnych.

1.2.2.1. Profil inwestora
Pierwszym takim działaniem jest określenie własnego profilu. Musisz się dowiedzieć jaki jesteś – i jakie skutki dla Twoich inwestycji będzie to miało. Oczywiście na początku własny profil, który stworzysz będzie nieco wyidealizowany, podobny do wyobrażeń żołnierza, który w ciepłych koszarach marzy o bohaterskich czynach na polu bitwy.

a) musisz określić przede wszystkim to, ile pieniędzy jesteś w stanie zainwestować (tzn. ile pieniędzy nie będzie Ci koniecznie potrzebnych w czasie trwania inwestycji), zgodnie z zasadą by nie inwstować środków, które mogą okazać się w pewnej chwili konieczne.

b) musisz określić też czas inwestycji – przyjmijmy, że wiesz z góry, że pieniądze możesz zainwestować jedynie na trzy lata – musisz zdać sobie z tego sprawę, bo jest to kluczowa informacja w doborze instrumentu finansowego. Chodzi o uniknięcie sytuacji, w której potrzebując za trzy lata pieniędzy na mieszkanie, chcąc je pomnożyć – inwestujesz w małe i średnie spółki, które właśnie wkraczają w mocny trend spadkowy. Przy odpowiedniej dawce zadufania, po zakończeniu inwestycji starczyłoby Ci może na skrzynkę pocztową.

c) kolejna rzecz, którą musisz sprecyzować, to Twoja skłonność (bądź awersja) do ryzyka. Na razie ocenisz to tylko teoretycznie, ale wielkość ta jest kluczowa, więc przypatruj się sobie jak najbardziej wnikliwie. Awersja do ryzyka określa, jak bardzo trzęsą Tobą nerwy i odbierają zdolność do chłodnej kalkulacji w sytuacji kryzysowej – np. odkrycia, że Twoja spółka otwiera się 20% niżej, niż zamknęła notowania zeszłego dnia. Ludzie różnie reagują na tego typu sytuacje... a od ich reakcji zależy to, co stanie się z pieniędzmi. Niejeden inwestor żałuje zbytniej krewkości, co zresztą wyraża powiedzenia Warrena Buffeta (patrz – książka miesiąca): Giełda, to miejsce transferu pieniędzy od aktywnych, do cierpliwych.

Te trzy rzeczy powyżej, to podstawa. Niektórzy autorzy sugerują rozważanie wpływu żywienia na podejmowanie decyzji, sytuacji rodzinnej, etc. Możesz rzecz jasna pomyśleć i o tych sprawach. Grunt, żebyś najpierw poznał w teorii rynek, co opisywałem w poprzedniej części tej pogadanki, a dopiero potem brał się za praktykę.

1.2.2.2. Dobór instrumentów
Instrumentów finansowych, w które mógłbyś zainwestować jest wiele. W internecie są całe słowniki pojęć giełdowych, więc nie ma chyba potrzeby, by je tu kopiować. W serwisach, które poleciłem Ci w zeszłym tygodniu poszukaj różnic między akcjami, obligacjami, warrantami, kontraktami futures, opcjami na akcje, certyfikatami inwestycyjnymi...
Nie chcę zresztą podać Ci wszystkiego na tacy, żebyś przypadkiem nie pomyślał, że lektura samych tylko Pogadanek wystarczy Ci do rozpoczęcia inwestycji. Powiem więcej – nawet lektura działów edukacyjnych portali giełdowych na niewiele się zda, zanim nie weźmiesz się za lekturę którejś z klasycznych książek na ten temat (w zeszłym tygodniu podpowiedziałem, które są warte uwagi, więc nie wymawiaj się tym, że jest ich zbyt wiele). Kiedyś sam w to nie wierzyłem, ale doświadczenie to zweryfikowało, więc pozwól, że uchronię Cię przed własnymi błędami.
Wracamy do doboru instrumentu – jest on determinowany zarówno przez ilość dostępnych środków, jak i profil inwestora. Jeśli bowiem masz 100 zł oszczędności, odradzę Ci inwestowanie przez rachunek maklerski, bo ewentualne zyski zamienią się w straty przez prowizje. Jeśli masz milion złotych i boisz się własnego cienia, a poza tym Żona śledzi każdy Twój finansowy ruch i ma skłonność do bycia wredotą, to prócz tego, że polecę Wam wizytę w poradni rodzinnej, a obojgu porządne kierownictwo duchowe, to na pewno odradzę samodzielne inwestycje na rynku terminowym (np. kontrakty futures), gdzie zmiany nie tylko przebiegają szybko, ale i błędy mnożone są przez poziom lewara (czyli kredytu), z którego korzystasz.
Jednym słowem – nie we wszystko mogą inwestować wszyscy, a to ze względu zarówno na nich samych, ich portfel, jak i specyfikę samego instrumentu.


1.2.2.3. Zasady działania
Kolejna rzecz, którą powinieneś zdefiniować, to swoje zasady działania. Określisz w nich na przykład stopień zaangażowania w poszczególne segmenty rynku (np. nie więcej, niż 60% portfela w akcje), maksymalną akceptowalną stratę, po której następuje zamknięcie pozycji (np. decydujesz, że przecena o 5% skutkuje sprzedażą instrumentu i próbą kupna 15% niżej), czy wreszcie sposób podejmowania decyzji (w opraciu o rekomendacje, analizę techniczną, czy może inne przesłanki). Nie zapomnij też o zdefiniowaniu nieodwołalnych warunków wyjścia – np. maksymalnego czasu inwestycji, maksymalnej straty, czy zadowalającego zysku.
Aby stworzyć sobie swój katalog zasad, musisz po pierwsze poznać rynek (dlatego poważnie zajmij się częścią teoretyczną przygotowania ludzkiego, pójdź na jakieś szkolenie, kup i gruntownie przeczytaj porządną książkę), po drugie siebie (dlatego nie zaniedbaj poprzednich dwóch punktów przygotowania ludzkiego praktycznego).
Wydaje mi się, że w ustanowieniu własnych zasad (nie oszukujmy się, w większości przypadków są one do siebie podobne), będzie bardzo pomocna obecna Książka Miesiąca – Tao Warrena Buffeta, która jest właśnie zbiorem tego typu zasad.


2. Realizacja
Mając za sobą przygotowanie – zarówno duchowe, jak i ludzkie, możesz zabierać się za realizację inwestycji, czyli handel wybranymi instrumentami, bez względu na to, czy są to nieruchomości, samochody, akcje, czy kontrakty terminowe. W trakcie realizacji, pamiętaj o kilku wanych sprawach.


2.1. Przestrzeganie zasad
Jedną z Twoich zasad powinno być bezwzględne, automatyczne wręcz wykonywanie zasad. Większość strat, które ludzie ponoszą jest skutkiem albo nadmiernego strachu przed stratą, albo nadmierną chciwością, które każą im albo trzymać instrument zbyt długo, albo sprzedawać go zbyt wcześnie. Pamiętaj, że Twoja decyzja wynika z obiektywnego kryterium – nie na odwrót! Przeczucia, uczucia, domysły... warto je przeanalizować kilkakrotnie, zanim staną się pretekstem do akcji na rynku.


2.2. Obserwacja
W zależności od tego, jaki charakter ma Twoja inwestycja, mniej lub bardziej powinieneś obserwować rynek i własne poczynania.
To pierwsze z oczywistych względów – bieżąca sytuacja, czy to Twojego instrumentu, czy szerokiego rynku stanowi dla Ciebie jedną z głównych przesłanek do podejmowania decyzji. Nawet gdy jesteś spokojnym inwestorem długoterminowym – stała obserwacja rynku pomoże Ci lepiej alokować swoje środki, gdy np. dostrzeżesz, że to, w co inwestujesz wymyka się Twojej prognozie – dostrzegając to, być może wybierzesz lepszy instrument.
Obserwacja siebie też jest ważna – powinieneś rozeznawać swój stan, zmieniającą się awersję do ryzyka, uzasadnienie decyzji inwestycyjnych, etc. Dobrym pomysłem jest założenie swego rodzaju dzienniczka, w którym będziesz notował np. przesłanki na podstawie których podjąłeś decyzję. W chwili zwątpienia, gdy w umyśle wszystko się miesza – Twój dzienniczek pomoże Ci trafnie przemyśleć bieżącą sytuację na nowo.
Obserwację rynku prowadzi się w oparciu o dane, które możesz uzyskać z prasy fachowej (ja chwalę sobie Gazetę Giełdy Parkiet, inni wolą Puls Biznesu), czy serwisów internetowych (pisałem o nich w poprzedniej części Pogadanki nr 7). Podstawowe dane (notowania, komunikaty ze spółek, czy funduszy) można uzyskać za darmo, analizy i inne tego typu dane (np. historyczne) – zazwyczaj się kupuje.
Bądź przekonany, powtarzam to po raz kolejny – że bez poniesienia kosztów dotarcia do wiedzy, czy informacji... wciąż będziesz zaskakiwany, a efektem tego mogą być tylko błędy.


2.3. Ciągły rozwój
Korzystaj z każdej okazji, by się uczyć. Potraktuj inwestowanie jako jeden z obszarów zawodowych, a więc tych, wobec których można mówić o powołaniu. Jeśli powiększasz swój majątek, rób to coraz lepiej – po dotychczasowej porcji Pogadanek znasz nadprzyrodzone uzasadnienie tej konieczności.
Można jednak mieć wątpliwość... Po co przywiązywać do tego tak wielką wagę, uczyć się, kupować ceglaste, drogie książki, skoro doradców inwestycyjnych, finansowych i innych fachowców jest tak wielu? Dlaczego nie oddać im w zarząd swoich pieniędzy i zająć się liczeniem zysków?
Wierz mi... jeśli nie dysponujesz kapitałem większym niż milion złotych... dla ogromnej większości doradców jesteś niestety tylko okazją do zgarnięcia prowizji. Rozejrzyj się wokoło i zauwać ilu ludzi przeklina doradców, których posłuchało i weszło na górkach w najbardziej ryzykowne fundusze. Inną sprawą jest to, że gdyby sami byli przygotowani do inwestowania teoretycznie, bądź zostali do tego zachęceni (np. gdyby przeczytali Pogadankę nr 7) – wówczas słysząc niektóre z pomysłów nażelowanego pana w garniturze... popukaliby się w czoło.
Warto mieć dobrego doradcę – to jasne. Ale do pewnego progu zasobności portfela można liczyć w tej kwestii tylko na przypadek (przypadki wbrew pozorom się zdarzają i miałem okazję spotkać nawet i dobrych doradców, zresztą o dwóch rodzajach doradców będzie oddzielna pogadanka), dlatego lepiej uzbroić się w wiedzę samemu.
Osobną kwestią jest to, by nie zaniedbać sfery duchowej. Czeka Cię na pewno wiele ciężkich sytuacji, rozterek, niewiadomych... a celem nie jest to, by wprowadziły Cię w skąpstwo, nieumiarkowane przywiązanie do pieniędzy, etc. Naszym wspólnym celem jest to, by także inwestowanie było drogą do świętości. Jest to bowiem wspaniała szkoła zaufania, wiary, cierpliwości i wielu innych cnót ludzkich i nadprzyrodzonych. Pod warunkiem, że całość swych działań będziesz uświęcał, oddając je Bogu. Nie myśl, że odkryję coś nowego... środkami do tego są tylko i wyłącznie Sakramenty, z Eucharystią i spowiedzią na czele, rekolekcje, rozważanie, regularna modlitwa... Jeśli to zaniedbasz – przegrałeś więcej, niż Ci się może wydawać nawet, gdyby Twoje działania na rynku były pełne sukcesów.


2.4. Zapewnij sobie dochód
Jedną z głównych zasad inwestowania jest ta, która mówi, by inwestować wolne środki. Rozszerzyłbym ją o radę, by zapewniać sobie coraz więcej środków na inwestycje, tj. by zarabiając, nie poprzestawać tylko na pewnej kwocie którą zainwestowało się raz, ale starać się co miesiąc wygospodarować stałą, bądź zmienną sumę po to, by – w zależności od stanu rynku i naszych zasad – powiększać swoją pozycję. Nie nastawiaj się na to, że od razu będziesz żył z samych zysków (niektórym się to udaje)... bądź raczej cieprliwy, uparty, jak najbardziej profesjonalny... i finansowo bezpieczny, tj. czerpiący zyski z podstawowej działalności innej niż inwestowanie. O powiększaniu dochodu mówiliśmy już tutaj.


3. Co w najbliższym czasie?
W następnych Pogadankach zajmiemy się przeglądem dostępnych instrumentów finansowych (prawdopodobnie w kilku Pogadankach), później zaś omówimy bliżej możliwe zasady inwestowania (na jednym przykładzie), strategie... No, ale na to wszystko jest jeszcze czas – a co będzie, to dopiero zobaczymy.



niedziela, 6 lipca 2008

[6 VII 2008] Pogadanka nr 4 - wydatki, zagrożenia

0. Wprowadzenie

w dzisiejszej Pogadance - po zapoznaniu się ze sferą przychodów w ostatnich trzech Pogadankach - poznasz zagrożenia, jakie czyhają na Ciebie od strony wydatków.


1. zarabiasz po to, by wydawać...

wbrew pozorom, zarabiamy po to, by wydawać. Dlaczego? Żeby to wyjaśnić, wystarczy poznać naturę pieniądza (nie rozróżniajmy tu między pieniądzem z oraz bez pokrycia w kruszcu), która jest następująca: pieniądz jest środkiem wymiany. Co to oznacza? Oznacza to tyle, że pieniądz po to został wymyślony, by za jego pośrednictwem nabywać dobra, których nam brakuje. Pieniądz jest więc jedynie środkiem, narzędziem. Zarabiamy go po to, by móc coś dzięki niemu nabyć – teoretycznie jest on substytutem któregoś z dóbr wytworzonych w gospodarce (to oczywiście zależy obecnie – mniej lub bardziej - od widzimisię banku centralnego). Twoim więc celem nie jest zakopanie jak największej ilości banknotów w ogrodzie, bo ani się nimi nie najesz, ani nie zaspokoisz innych potrzeb... ani nawet nie będzie to dobra lokata (chociażby ze względu na inflację, albo możliwą zmianę środków płatniczych).


Swoje pieniądze przeznaczasz więc na wydatki – i słusznie!

2. rodzaje wydatków

wydatki, czyli zamienianie pieniądza na dobra, możemy podzielić na trzy kategorie: konsumpcję, oszczędzanie oraz inwestowanie.

2.1. konsumpcja

konsumpcja, to najogólniej rzecz ujmując nabywanie dóbr nie ze względu na możliwość wzrostu ich wartości w czasie. Jednym słowem - kupowanie wina po to, by je wypić, nie po to zaś, by sprzedać je po dwudziestu latach z wielkim zyskiem, czy kupowanie ogórka po to, by zrobić z niego sałatkę, a nie ze względu na jego kształt, który posłuży Ci za inspirację do rzeźby, za którą zarobisz pieniądze. Oczywiście można powiedzieć, że kupienie ogórka po to, by go zjeść, przez to mieć m.in. siłę do pracy zarobkowej, nie jest konsumpcją, a inwestycją w wydajność. Tak, ale nie przede wszystkim - ogórka je się najpierw po to, by żyć, wydajność pracy idzie później.

Konsumpcja powinna mieć zatem związek z zaspokajaniem podstawowych potrzeb - głodu, pragnienia, konieczności ubrania się, etc. na czym bezpośrednio się nie zarabia.

2.1.1 ograniczanie konsumpcji - powody

w strukturze Twoich wydatków, konsumpcja powinna zajmować szczególne miejsce nie z powodu jej wielkich rozmiarów, ale ze względu na to, że dzięki konsumpcji żyjesz Ty i Twoja rodzina. Na tym koniec. Jeżeli niepotrzebna konsumpcja spędza Ci sen z oczu, ślinisz się na widok kolejnego pączka, kupujesz bez konieczności nowe rzeczy... jest z Tobą źle. Przypomnij sobie dzisiejsze czytanie z listu św. Pawła do Rzymian, gdzie Paweł pisze o konieczności umartwienia. Zrób rachunek sumienia, czy przypadkiem Twoja wybujała konsumpcja nie jest przejawem nieuporządkowanej żądzy posiadania, przypodobania się innym, czy prostego nieumiarkowania w jedzeniu i piciu. Jeśli tak - bierz się za umartwienie.

Nieumiarkowana konsumpcja, poza tym, że zwiększa popyt w niektórych segmentach gospodarki, co można uznać za pozytyw, pustoszy także Twój portfel. Skutkiem tego nie masz np. oszczędności na ewentualność ciężkiej choroby, wypadku, podpalenia, narodzin kolejnego dziecka etc. Nie myśl, że Państwo Ci pomoże, albo że ubezpieczalnia będzie chętna od razu wypłacić odszkodowanie. Zatroszcz się o siebie sam i twórz fundusz rezerwowy - przemawia za tym rozum ze względów przyrodzonych (ludzka przezorność), oraz nadprzyrodzonych (jesteś odpowiedzialny przed Bogiem za wykorzystanie środków, które Ci daje).

Rodzajów nieumiarkowanej konsumpcji może być wiele, kilka już wymieniłem. Jeden może przepuszczać całą pensję na alkohol, drugi na burdele, kto inny zaś na wycieczki zagraniczne, gazety, czy książki. Nieumiarkowana konsumpcja jest zawsze równie szkodliwa, bez względu na to, czy przynosi korzyści - bilans jest ujemny.

Zastanów się z czym masz problemy, a jeśli jesteś mężem - może Twoja Żona ma w tej kwestii problem? Ograniczenie konsumpcji to nie tylko dobra okazja do umartwienia - jej skutkiem jest większa kontrola nad budżetem i możność skierowania środków na słuszniejsze cele. Może zacznij czytać gazety w bibliotece, zamiast książek ściągaj e-booki, odłącz telewizor a zostaw internet, zamiast nowego samochodu kup używany, a kolejną niezbędną Żonie sukienkę... kup chociaż na przecenie.

2.1.2. co by było gdyby...?

co by się stało, gdyby wszyscy konsumenci wzięli się za ograniczanie konsumpcji? Spadłby wówczas popyt na dobra w ogóle a szczególnie tych, których dotyczy nieumiarkowanie. Głównie w tych gałęziach gospodarki zaczęłoby się najpierw obniżanie cen, potem pewnie bankructwa, lub nowe wynalazki. Czy to dobrze? Jasne, że tak. Po co produkować coś niepotrzebnego - jeśli konsumeci będą cnotliwi, także i producenci przestaną produkować rzeczy zbędne, a przerzucą się do wytwarzania czego innego. Nie miej wyrzutów sumienia, ludzi o nieuporządkowanych skłonnościach będzie zawsze multum, popyt będzie i tak, a jeśli osłabnie - spadną ceny, na czym skorzysta każdy. Ty jednak zatroszcz się najpierw o siebie - nie mając pieniędzy nie możesz nikomu nimi pomagać.

3. oszczędzanie - powinno być wydatkiem

ograniczywszy konsumpcję, zyskujesz nie tylko więcej czasu na inne zajęcia (np. w obrębie rodziny), ale i pieniądze, których nie wydałeś. Możesz więc zacząć je oszczędzać.

3.1. jak nie oszczędzać i dlaczego?

tak, jak napisałem na początku - oszczędzanie nie polega na odkładaniu pieniędzy do słoika, bądź zakopywaniu w kuferku w ogrodzie. Takie oszczędzanie jest zagrożeniem samo w sobie. W ten sposób pieniądze nie są wykorzystywane wcale, bez pożytku. Na dodatek zjada je inflacja, którą funduje nam bank centralny, bądź spadek ilości surowców. Więcej - taki rodzaj pożytkowania środków potępia nie tylko Pan Jezus w Ewangelii (pamiętasz przypowieść o talentach?), ale i Kościół w późniejszym nauczaniu o "nieuprawnionej akumulacji" (na marginesie - polecam Ci przejrzenie dokumentów Kościoła, encyklik, konstytucji apostolskich - nie tylko w tym temacie, ale i w każdym innym, są zazwyczaj bardzo tanie. Od przedwczoraj możesz je kupic za pośrednictwem Pogadnek tutaj: http://gloria24.pl/ksiazki.php?akcja=spis_pozycji&g_id=14&iKatId=14?a=002165

4. inwestycje - oszczędzanie jako wydatek

oszczędzanie będące równocześnie wydatkiem polega na puszczeniu pieniądza w obieg (tak jak zrobili to dwaj dobrzy słudzy z przypowieści). Proste założenie bezpłatnego bezpłatnego konta, lokaty, bądź otwarcie rejestru na funduszu inwestycyjnym, czy zakup polisy inwestycyjnej, czy wreszcie otwarcie rachunku w domu maklerskim - to wszystko nie jest "nieuprawnioną akumulacją". Dlaczego? Dlatego, że w ten sposób oszczędzając dajesz możliwość użycia własnych pieniędzy dla lepszych lub gorszych celów.

Jeśli zakładasz konto lub lokatę - pożyczasz swoje pieniądze bankowi, a on wykorzysta je na akcję kredytową. Dzięki kredytowi powstanie być może jakaś innowacyjna firma, albo ktoś kupi nieruchomość, o której marzył. Ty nic nie tracisz (chyba, że upadnie bank - ryzyko jest zawsze, np. twój słoik może być dziurawy a pieniądze może zjeść pleśń), a pieniądze mogą być dobrze wykorzystane.

Jeśli inwestujesz w papiery wartościowe czy to za pomocą rachunku maklerskiego, czy przez fundusze inwestycyjne (TFI) - wówczas inwestujesz w rozwój emitentów, czyli firm odsprzedających trochę siebie najczęściej po to, by móc sfinansować jakieś nowe przedsięwzięcie. Bez Twoich pieniędzy nie byliby w stanie tego zrobić... Temat jest tym ważniejszy, że znajdujemy się obecnie w trendzie spadkowym... który jest wbrew pozorom najlepszą okazją do zaczęcia przygody z inwestowaniem (o czym szczegółowo dowiesz się w późniejszych Pogadankach)!

4.1. zagrożenia na terenie inwestycji

także i tu czekają Cię zagrożenia. Przede wszystkim brak profesjonalizmu - pod wpływem wszelkiej maści "doradców" inwestycyjnych, którym zależy jedynie na prowizji, możesz łatwo zapomnieć o podstawowej zasadzie - że Twoje działania na każdym polu, jeśli je chcesz ofiarować Bogu, powinny być doskonałe, jak najlepsze. Nie możesz więc odwalać fuszerki i zdać się na kogoś, kto wzbudził Twoje zaufanie tylko dlatego, że występuje pod krawatem i ma żel na włosach. Jeśli zabierasz się za inwestowanie nie mając bladego pojęcia o gospodarce w ogóle, a o rynku kapitałowym w szczególności - jesteś wspaniałym celem dla naciągaczy, którzy pracują na prowizję i są tylko naciągaczami. Nie zrozum mnie źle - nie każdy, kto pracuje za prowizję jest naciągaczem, ale bądźmy realistami. Po grzechu pierworodnym ciężej się opanować, niż powściągnąć... Przejrzyj więc linki, które polecam - znajdziesz tam wiele serwisów na temat rynku kapitałowego i ekonomii w ogóle. Poszukaj książek na ten temat - bądź przekonany, że nie ma to jak wiedza, którą się kupuje. Z myślą o tym wybrałem nową książkę miesiąca - Inwestowanie pieniędzy w praktyce, poniżej polecę jeszcze parę innych. Jeśli nie wyposażysz się w wiedzę, albo kogoś zaufanego, kto wiedzę poradzi i zechce Ci doradzić - nie myśl, że składasz Bogu w darze doskonałe dzieło. Do roboty!

5. rozszerzenie

rozszerzeniem tej Pogadanki są nie tylko fora internetowe nt. oszczędzania i inwestowania (korzystanie z nich wymaga wielkiej ostrożności i wiedzy - wbrew pozorom), portale i serwisy temu zagadnieniu poświęcone, ale i książki, oraz szkolenia w tym zakresie.

5.1. szkolenia

Jeśli chodzi o szkolenia, niedługo w kilku miastach Polski odbędzie się konferencja Myśleć jak milionerzy. Poza tym, częste i dobre szkolenia organizuje Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

5.2. Portale, serwisy

te, których ja używam, znajdziesz w polecanych linkach. Najbardziej przydatne, to http://stooq.com/, http://gpwinfostrefa.pl/ i http://parkiet.com/.

5.3. książki

Kompletnym laikom polecam następującą pozycję z wydawnictwa Złote Myśli (resztę znajdziesz w polecanych linkach po lewej stronie):

Praktyczny poradnik dla poczatkujacych inwestorow.html

oraz bezpłatnego e-book'a:

Zarobić na kryzysie

Tym, którzy mieli więcej do czynienia, polecam przede wszystkim "Inteligentnego inwestora" Benjamina Grahama (widziałem w którejś księgarni internetowej polską wersję) oraz bardziej specjalistyczne pozycje ze "Złotych Myśli", które znajdziesz w polecanych linkach z lewej strony.

Nie zapomnij jednak o podstawowej rzeczy - wszystko to musi być poświęcone Bogu i podporządkowane życiu wewnętrznemu, dlatego nie możesz zaniedbać życia sakramentalnego, lektury duchowej, rachunku sumienia... Dlatego też w najbliższym tygodniu przedstawię Ci pewien pomysł, który od zawsze, a ostatnio za radą św. Józefa Sebastiana Pelczara wykorzystuję w swoim życiu.

6. może już czas...?

może już czas założyć konto, lokatę lub zacząć inwestować? Na razie tylko polecę Ci parę produktów, w późniejszych Pogadankach omówię każdy z nich. Zwróć szczególnie uwagę na produkty mBanku - moim zdaniem rewelacja, szczególnie Supermarket Funduszy Inwestycyjnych.

Supermarket Funduszy Inwestycyjnych

Lokaty w mBanku

bezpłatne konto

7. co dalej?

w najbliższym czasie omówimy kolejne zagadnienia z dziedziny wydatków. Po pierwsze "moralny wymiar wydatków", czyli wagę nie tylko tego co i w jakich ilościach kupujesz, ale i u kogo. Po drugie zaś, przejdziemy do długo wyglądanego wątku: "jak inwestować?", który stanowi sedno Pogadanek.



piątek, 20 czerwca 2008

[20 VI 2008] pogadanka nr 3 - ekspansja przychodów

przeprosiny
wybaczcie, ale ostatnio nie miałem ani trochę czasu na pogadanki w związku z wiadomymi zajściami związanymi z dezinformacją Gazety Wyborczej oraz w związku z działalnością naukową. Dziś już wracam do pisania, PI_3 przed Tobą, a jutro najpewniej pojawi się kolejna częśc.

1. dlaczego ekspansja?
w ostatnich pogadankach napisałem, że powinieneś zarabiac jak najwięcej - chociażby ze względu na Twoich bliźnich. Nie myśl, że przez ten czas zmieniłem zdanie. Bynajmniej.

Zarabiac musisz najwięcej, ile się tylko da z tego względu, że jesteś do tego powołany - jesteś powołany do bycia coraz lepszym, masz obowiązek rozwijac swoje talenty. Dzięki temu zaś - w normalnych warunkach - powinieneś też więcej zarabiać.

Argument za tym, by zarabiac więcej nie opiera się jednak jedynie na samym tym, by nie marnowac Bożych darów. Więcej - jeśli wiąże się z nimi wynagrodzenie, a tak jest - to dzięki niemu masz szansę realizowac dalsze elementy swojego powołania. Myślę tu o dobroczynności, o powoływaniu do życia pożytecznych inicjatyw, o wspieraniu istniejących, etc. Mając pieniądze - masz o wiele większe możliwości do czynienia dobra, niż gdybyś ich nie miał. Oczywiście, nie mając ich - też możesz wiele zrobic, czy to modlitwą, czy własną pracą - ale jeśli masz możliwośc: rób jedno, a drugiego nie zaniedbuj.

2. sposoby powiększania przychodów
jest wiele sposobów na to, by powiększyc swoje przychody. Kilka z nich, które znam, wymieniam i opisuję poniżej.

2.1. dobra praca
przede wszystkim dobrze pracuj tam, gdzie już pracujesz. Teoretycznie, za lepszą pracę, powinieneś byc lepiej wynagradzany - w związku z tym najpierw zwiększaj swoją wydajnośc, jakośc swojej pracy, solidnośc. Inna sprawa - zakomunikuj swoje preferencje pracodawcy. Pisałem o tym już w zeszłej Pogadance - bez wzajemnej komunikacji, rynek przestaje działac.

Jeśli chcesz zarabiac więcej - postaraj się dojśc z pracodawcą do kompromisu. Widzisz, że GUS poublikuje dane o wzroście płacy realnej - użyj tego jako argumentu. Zaszły jakieś okoliczności wpływające na opłacalnośc Twojej pracy? Powiedz o tym. Bo widzisz - tu wracamy do komentarza Jana Andrzeja spod ostatniej Pogadanki - nie może być tak, że praca jest czynnikiem destrukcji dla Twojego życia, dla ważnych jego aspektów... Musisz pracować na tyle wydajnie i być tak wynagradzanym, by podołać całości Twojego powołania. Powtarzam - całości.

2.2. większe zmiany
jeśli pracodawca pozostaje nieczuły na sugestie - może pora zacząc szukac innej pracy? Pisałem już o tym w zeszłej Pogadance - rezygnacja z pracy to ważny element rynku.

Nie rezygnuj z pracy od razu, zacząc szukac możesz jeszcze wtedy, gdy pracujesz. Kup gazetę z ogłoszeniami, wrzuc swoje CV do jobpilot.pl albo pracuj.pl, a żeby przyspieszyć poszukiwania - zaopatrz się może w E-book'a nt. metod szukania pracy, pójdź na jakiś kurs, który wzbogaci Twoje kompetencje (języki, komputery, etc.)... wszystko to możesz przecież zrobić ciągle pracując. Być może będzie wymagało to wyrzeczeń, ale cel jest tego warty.
Nie bój się zainwestować w to trochę pieniędzy... Każdego ogarnia jakieś fałszywe skąpstwo i zaczyna naprawdę poważne i niezbędne wydatki traktować jako ekstrawagancje. Ja podobnie - na początku mojej przygody z giełdą, myślałem, że nie będzie mi potrzeba serwisu informacyjnego, porządnego liźnięcia kilku zagadnień (a to kosztuje). Zawiodłem się, tak jak i Ty się zawiedziesz, myśląc, że nie trzeba Ci żadnej książki, profesjonalnej porady, etc. Jeśli poważnie traktujesz swoje zamierzenia - wsadź w nie poważnie pieniądze.

2.3 własna działalnośc?
jeśli nie zmiana pracy, to może własna działalność gospodarcza? Jeśli możesz świadczyć te usługi, które świadczysz swojemu pracodawcy, bezpośrednio klientom, jeśli mógłbyś robić to lepiej, jeśli masz jakiś pomysł i wydaje Ci się, że będzie to coś nowego na rynku - naprawdę rozważ założenie firmy. Wbrew pozorom nie jest to tak skomplikowane, jak mógłbyś wyczytać z gazety, wiem co mówię.
Oczywiście już na wstępie rozstań się z myślą, że od pierwszego dnia wszyscy będą kupować Twoje produkty lub usługi. Brzmi to banalnie - ale musisz na to ciężko zapracować. Dlatego przygotuj się do tej decyzji dobrze - pytaj znajomych przedsiębiorców o to, co Cię ciekawi, może wejdź w kontakt z jakąś instytucją wspierającą przedsiębiorców, pójdź na płatne, czy bezpłatne szkolenie (np. bezpłatny Kurs pisania biznesplanu), kup jakąś dobrą książkę na ten temat... Tak jak i wyżej - nie bój się zainwestować w fazę przygotowawczą. Ciężko w tej kwestii przesadzić - ludzie mają raczej skłonność do uważania, że jakoś to będzie i im jako pierwszym na ziemi uda się zrobić wszystko genialnie od samego początku.
Jako samodzielnego przedsiębiorcę, czeka Cię też - czy raczej przede wszystkim - praca nad sobą i zrobienie z tej przygody, prawdziwej Bożej przygody, czegoś, co poprowadzi Cię do zbawienia - dlatego nie tylko najpierw rozeznaj, czy jesteś do tego powołany, jeśli tak - nie możesz stracić z oczu paradygmatu, który tu opisuję. Będzie o tym nie tylko niżej, ale i w całych Pogadankach.

2.4. dochód pasywny - jego rodzaje
inny sposób na zwiększenie swoich dochodów - prócz zwiększenia wydajności, czy dochodowości własnej pracy, czy założenie własnej firmy - to wykreowanie pasywnych dochodów. Więcej o nich możesz poczytać w książce Roberta Kiyosaki'ego. Facet być może jest nieco walnięty i skupia się na nakręcaniu na zarabianie (pisałem o tym w poprzedniej Pogadance), ale myślę, że w dobry sposób wyjaśnia o co chodzi. Ta książka inspiruje wielu ludzi, sam spotkałem się z niejednym jej wyznawcą. Tobie nie powinna zaszkodzić, tj. nakręcić Cię nieumiarkowanie - jeśli trzymasz się tego, o czym piszę już od trzech Pogadanek.
Poniżej omówię parę rodzajów dochodów pasywnych, z którymi sam mam do czynienia i o których mogę Ci coś powiedzieć z własnego doświadczenia, bądź w ich zakresie coś doradzić. Czym jest dochód pasywny? To taki dochód, którego ciągłe generowanie nie wymaga pracy - np. włożenie na swoją stronę reklam typu CPC, albo oferty książek z programu partnerskiego, które ludzie będą kupowali bez Twojego udziału, np. kiedy śpisz.
2.4.1. odcinanie kuponów
mam tu na myśli wszelkie inwestycje na różnych rynkach i czerpanie korzyści ze sprzedaży instrumentów po cenie wyższej, niż się kupiło. Może być więc mowa zarówno o monetach kolekcjonerskich, akcjach, jednostkach uczestnictwa TFI, obligacjach, kontraktach terminowych i innych instrumentach. Kupujesz i sprzedajesz.
Jeśli to oczywiście potrafisz - bo wbrew pozorom sprzedać drożej, niż się kupiło nie jest łatwo. Albo więc będziesz traderem sam dla siebie - założysz więc sobie rachunek inwestycyjny w którymś z biur maklerskich, albo oddasz swoje pieniądze w zarządzanie ludziom, którzy teoretycznie są od Ciebie w tym lepsi - czy to w Towarzystwie Funduszy Inwestycyjnych (TFI), czy w ramach usługi asset managament w którymś z biur maklerskich.
Ten temat będzie wprawdzie tutaj wałkowany - będzie on stanowił klu całych Pogadanek (przejrzyj Wprowadzenie, pisałem tam o tym) - ale już teraz polecam Ci Supermarket Funduszy Inwestycyjnych, o którym też sporo napiszę, bo jest jednym z tych produktów, które lubię najbardziej - pasuje do mojej osobowości.
2.4.2. PP
inna kwestia, to Programy Partnerskie. Polegają na tym, że promujesz w internecie produkty jakiejś firmy. Sam jestem uczestnikiem kilku programów - inaczej nawet nie znałbym za bardzo tego, wszystkiego, co mogę Ci polecić. Jasne, sam poznaję wiele rzeczy dla siebie - bo dużo działam, dzięki czemu zdobywam doświadczenie w wielu dziedzinach... A jeśli już coś znam, a na poleceniu tego mogę zarobić - w świetle tego, co uważam - mam obowiązek na tym zarobić.
Są różne programy partnerskie - od programów prowadzonych przez wydawnictwa, po banki i inne firmy, np. bukmacherskie. Ja promuję to, co znam i co poleciłbym na sucho (tj. bez perspektywy zarobku) - i jeśli zamierzałbyś zwiększyć swoje przychody przez prgramy partnerskie (bo masz jakąś ciekawą stronę w internecie) - polecam Ci to samo. Nie polecaj ani byle czego, ani tego, czego nie znasz - zresztą to nieuczciwe.
Pomyśl o tym chwilę z naszego punktu widzenia - nie masz zarabiać za wszelką cenę. Twoja praca ma być doskonała i miła Bogu - nie ofiarowuj Mu byle czego. Angażujesz się w program partnerski, chcesz coś polecić - sprawdź to na tyle, byś miał pewność, że polecając coś, wykonałeś za swojego klienta, czytelnika, pracę wstępną - i nie wciskasz mu kota w worku.
O samych programach poczytać możesz w tej książce: Programy partnerskie w praktyce, albo szerzej o samym e-biznesie (PP dotyczą zazwyczaj internetu) w książce pierwszego polskiego internetowego milionera Piotra Majewskiego, Czas na e-biznes (jeśli masz więcej pieniędzy - możesz pójść na prowadzone przez niego szkolenia o tym samym tytule: Czas na e-biznes).
Myślę że warto - wielu bowiem uważa, że dochód pasywny przyjdzie sam i popełnia szkolne błędy, potem popada w marazm i... przeklina programy partnerskie na czym świat stoi. Lepiej włożyć na początku kilkanaście złotych, by później nie przeżywać frustracji z powodu zawiedzionych nadziei. Jeśli sprawę traktujesz poważnie... to już wiesz z powyższych akapitów, że warto włożyć w to na wstępie zarówno poważną pracę, jak i poważne pieniądze.
Programy, które mogę Ci polecić:

Program partnerski nexto.pl

i inne, które wymieniłem w pasku po lewej stronie, na górze - do wyboru, do koloru.

2.4.3. starocie
a może masz w domu starocie, monety, obrazy, do których przyzwyczaiłeś się na tyle, by uznać je za śmiecie, podczas gdy na rynku mogą prezentować jakąś wartość... Sprawdź w garażu, czy nie ma tam przypadkiem starych książek, za które dadzą Ci w antykwariacie fortunę, albo czy u babci w piwnicy nie ma przypadkiem carskich rubli... Tobie może się nie przydać, ale możesz to sprzedać - jeśli nie dziś, to drożej - kiedy indziej.
Bądź jednak świadom tego, że wycena u numizmatyka, czy antykwariusza zawsze będzie zaniżona... Najpierw rozejrzyj się za kimś zaufanym, albo książką na temat wyceny tego typu rzeczy, by nie sprzedać skarbu za psi grosz.

2.4.4. mini-biznes
a może mini-biznes w sąsiedzkim gronie? Dopóty, dopóki nie stanowi głównego źródła utrzymania, nie jest to działalność gospodarcza podlegająca opodatkowaniu. Może jesteś w stanie zrobić dobry kompost dla sąsiadów? Może masz dwuosobowy rower, który mógłbyś wypożyczyć dzieciom sąsiada... Niekoniecznie wszystko za pieniądze, ale niekiedy taki układ jest do zaakceptowania nawet między sąsiadami.
2.4.5. reklamy kontekstowe
wracając do internetu. Jeśli masz jakąś stronę - wrzuć na nią reklamę kontekstową, AdSense, czy AdKontekst. Polega ona na tym, że właściciel strony zarabia na kliknięciach użytkowników strony w reklamy - z tego względu nazywana jest reklamą typu CPC - cost-per-click. Nie każdy klik jest ważny oczywiście (np. jak ktoś nie spędzi nawet sekundy na stronie reklamowanej, to nie myśl, że ktokolwiek Ci za to zapłaci), ale sprawa może przynieść naprawdę porządne dodatkowe pieniądze. Wystarczy, że będziesz miał sporo użytkowników i reklamę dopasowaną do ich zainteresowań - zawsze ktoś będzie ciekaw i kliknie. Jak zwykle - warto o tym poczytać, np. książkę pt. Tajniki reklamy kontekstowej. Lepiej zawczasu dowiedzieć się, jakie błędy możesz popełnić, zamiast popełniać je w nieskończoność i po długich miesiącach frustracji odkrywać je mozolnie, jeden po drugim.
Jak widzisz - także na moich blogach jest reklama kontekstowa AdKontekst - bardzo ją sobie cenię.
2.4.6. podsumowanie
jak widzisz, sposobów na wygenerowanie dodatkowych przychodów jest dużo - możesz być zarówno rekinem giełdowym, skromnym ciułaczem posyłającym co miesiąc kilkadziesiąt, bądź kilkaset złotych na fundusz inwestycyjny, jak i skromniutkim webmasterem, którego strona cieszy się powodzeniem, a który dla sportu robi sąsiadom kompost. Pamiętaj jednak o tym, że dodatkowy dochód - dochód pasywny, to sprawa dodatkowa. Zajmij się przede wszystkim podstawowym źródłem dochodów. Później zajmij się ekspansją, gdzie zastosujesz wszystko to, co pomaga Ci już teraz. Jednym słowem - nie zabieraj się za realizowanie Pogadanki nr 4, bez wcielenia w życie refleksji z Pogadanki nr 3.

3. pamiętaj!

o jednym pamiętaj ciągle. Na nic zdadzą się Twoje wysiłki, bez życia sakramentalnego, bez życia wewnętrznego, które będzie jego owocem. Nie żałuj czasu na modlitwę (jest takie powiedzenie zbyt jestem zajęty, by żałować czasu na modlitwę), na lekturę duchową! Te trzy elementy muszą być obecne w Twoim życiu na co dzień. Dzień po dniu.

W zachowaniu tego stanu pomogą Ci jedne z moich ulubionych książek z dziedziny duchowości, napisane przez bliskiego mi świętego, założyciela Opus Dei, św. Josemarię Escrivę de Balaguera. Droga, Bruzda i Kuźnia oraz Przyjaciele Boga - te dwie książki polecam przede wszystkim. Najwyższa możliwa rekomendacja, zaraz po Piśmie Świętym. Czytam codziennie, myślę, że i Ty powinieneś narzucić sobie ten zwyczaj.

Inaczej staniesz się zgorzkniałym chciwcem... który co rano myśli o pieniądzach... i łudzi się, że Pan Bóg i wiara mają z tym cokolwiek wspólnego.

4. lektura uzupełniająca

dużo tego w tym tygodniu... ale i temat jest obszerny. Przejrzyj te pozycje - zarówno polecane w tekście, jak i jako lektury uzupełniające. Warto wiedzieć więcej. Za darmo zaś wielu rzeczy po prostu się nie dowiesz.